wtorek, 22 listopada 2011

Dawno mnie tu nie było

Nie pisałem od dość długiego czasu. Głównym powodem był właśnie czas. A dokładniej problemy z jego zorganizowaniem.

Dzisiaj wrzucam wszystko, co inspirujące zostało zanotowane na szybko w moim telefonie i jeszcze nie zostało wrzucone na bloga. W przyszłości postaram się go pisać bardziej regularnie,

Swego czasu przyjaciel odezwał się do mnie, abyśmy się spotkali bo chce się ze mną podzielić pewnym pomysłem. I wtedy na naszej drodze znów stanął czas i jego braku. Jednak życie, w postaci tego kawałka:

Zdałem sobie wtedy sprawę że będę przejeżdżał koło jego miejsca pracy i mogę wtedy zjeść z nim obiad. I tak też się stało.

Byłem też n pierwszym dla mnie od ponad roku WRUGu. Żadne prezentacje nie miały miejsca z przyczyn organizacyjnych. Ale poznałem sporo ciekawych ludzi i dowiedziałem się o kilku inspirujących eventach. Takich jak:
  • Agile Warsaw
  • GTUG
  • Open Reactor

Podczas ćwiczeń emisji głosu moje trenerka zainspirowała mnie do tego, aby zwykłe, codzienne interakcje między ludzkie, takie jak wizyta w sklepie, traktować jako okazje do odgrywania scenek, podczas których duży nacisk kładę na to, jak mówię. Tak żeby świadomość jakości mojej mowy weszła mi w nawyk.

Podczas zajęć nauki języka angielskiego, poświęconych zdrowiu, przyszło mi współpracować w parze z osobom doświadczoną rakiem. Było to inspirujące do tego, że doświadczenia nawet ciężkiej choroby mogą być dla nas pożyteczne. Może nas ona zmusić do przemyśleń, w wyniku których zdamy sobie sprawę z płytkości pewnych aspektów i nadamy naszemu życiu większej głębi. Sprawi że będziemy poświęcać swój czas i energię na to, co jest dla nas naprawdę ważne.

środa, 9 listopada 2011

Jak skutecznie robić zmiany

Przede wszystkim nie robić zmian, lecz zmianę. Jedną. Dzięki temu Twoja uwaga nie jest rozproszona. Jest skupiona tylko na jednej rzeczy. Dzięki czemu łatwiej Ci ją osiągnąć.

Masz tylko jeden cel dzięki czemu nie m konfliktu interesów. Nie ma zbędnego stresu i oczekiwań.

Nad daną zmianą pracuj przez okres od 4 do 6 tygodni. To że zmiana zatrybiła poznasz po tym, że nie musisz już nad nią pracować, tylko dzieje się sama. Stała się Twoim nawykiem. W takim momencie weź na warsztat kolejną.

Nie koncentruj się na celu. Efekt nie jest zmianą. Zmianą jest każde zachowanie, proces prowadzące do uzyskania celu. Jeśli Twoim zadaniem jest schudnąć to będziesz potrzebował kilku zmian do ich realizacji. Np. zaprzestanie jedzenia pieczywa, nie jedzenie po 18, wchodzenie do domu po schodach czy uczęszczanie na basen. Każdy z tych punktów to oddzielna zmiana, która potrzebuje oddzielnego okresu do zatrybienia. Pamiętaj o tym

wtorek, 8 listopada 2011

Uprzejmość

Podczas ostatniego weekendu życie zainspirowało mnie do tego, aby być bardziej uprzejmym i zwracać na to na co dzień uwagę. Jest to korzystne dla wszystkich. I dla mnie, i dla ludzi obcujących ze mną.

Pierwszą inspirująca sytuacja odbyła się w sklepie. Kupowałem colę i przytrzymał  drzwi do lodówki pewnej dziewczynie. Chwilę później, w kolejce do kasy, sama z siebie zrewanżowała się puszczając mnie przed siebie. Tak w praktyce działa ulubiona przez psychologów reguła wzajemności. Ty mi pomożesz to i ja Ci pomogę. Korzystajmy z tego, że to tak pięknie działa. Można tym ładnie szerzyć dobro!

Druga rzecz, wynikająca z tej samej sytuacji ale też kilku innych. Gdy na przykład przepuszczałem kogoś w przejściu czy ustępowałem miejsca w autobusie. Zauważyłem że gdy dobry czyn jest poparty słowem go sygnalizującym, np. proszę, to jest zdecydowanie mocniej i lepiej odbierany. Po pierwsze ludzie wtedy częściej się uśmiechają do Ciebie i dziękują. Być może jak im tym 'prosze' powiesz o tym, że robisz dla nich coś dobrego, to dopiero wtedy to dostrzegą. Dlatego też zawsze mów od razu o tym, co robisz dobrze, aby ludzi mogli to dostrzec. Należy tylko uważać, aby nie robić tego zbyt ostentacyjnie i nachalnie. Aby nie powstało wrażenie, zrobiłem coś dobrego, teraz chcę oklasków bądź nagrody!

niedziela, 6 listopada 2011

Legia Warszawa, duma i chwała

Nigdy nie wiadomo kiedy nastąpi przełom. Nigdy nie wiesz kiedy osiągniesz sukces. Twoje marzenia mogą Cie zaskoczyć w najmniej spodziewanym momencie. Na sam szczyt możesz wejść tuż po tym jak inni widzieli już Cię na dnie. Inspiracją do tych przemyśleń jest gra Legii Warszawa. W czwartek ten wspaniały klub osiągnął największy sukces o 16 lat i na wiosnę będzie dalej grał w europejskich pucharach.

To wielkie osiągnięcie dla całego zespołu. Ale ja chciałbym się skupić na dwóch postaciach. Najlepszym strzelcu zespołu Miroslavie Radoviciu oraz trenerze Macieju Skorży.

Kiedy Radovic przychodził do Legii parę lat temu był wielkim talentem serbskiej piłki. Miał za sobą szereg występów w kadrach juniorskich swojego kraju oraz ponad setkę meczów w Partizanie za sobą. Jak na 22 lata robiło to wrażenie. Oczywiście można było sobie zadawać pytania, dlaczego Serb przestał grać w pierwszym składzie Partizana oraz co go zmotywowało do wyboru Polski do kontynuowania jego  kariery.

Pierwsze wrażenie jakie Rado zrobił w warszawie było pozytywne. Był szybki, dynamiczny i dobrze wyszkolony technicznie. Jednak szybko jego znakiem firmowym stały się nieudolne próby wymuszeń rzutów karnych, dyskusje z sędziami. Rado nie spełniał pokładanych w nim oczekiwań i nie rozwinął się na miarę możliwości, jakie rzekomo posiadał.

Wielokrotnie mówiono o końcu tego piłkarza w Legii. Także podczas poprzedniego sezonu. Który wprawdzie skończył się zdobyciem Pucharu Polski. Ale kazał też wielokrotnie smakować goryczy porażki i pokazywał Legię jako drużynę bezradną. Rado grywał nawet w drużynie młodzieżowej i wysiała nad nim realna groźba że w niej pozostanie do czasu wysprzedania go z klubu.

To go bardzo zmotywowało i wziął się za siebie. Było to już widać w drugiej połowie poprzedniego sezonu, kiedy to jego bramki zapewniały klubowi ligowe punkty. Rado znakomicie odnalazł się na pozycji środkowego ofensywnego pomocnika i nie tylko strzelał ale też indywidualnymi akcjami dawał całej drużynie inspirację do walki.

Już w poprzednim sezonie stał się czołowym strzelcem warszawskiego zespołu. Dziś jest jednym z najlepszych strzelców w Lidze Europejskiej co zaowocowało powołaniem Rado do kadry narodowej Serbii. Jego marzenia się spełniają. Co sprawiło że właśnie teraz. Czy aby wchodzić na szczyty musiał poczuć smak dna grając w juniorami w drużynie młodej ekstraklasy.

Jeszcze większe perturbacje widać w roli trenera. Skorża w poprzednim sezonie nie umiał stworzyć drużyny. Legia nie miała charakteru. Traciła dużo bramek a w ataku ciągnął ją nowy kapitan Vdorljak. Gdyby nie on tych punktów w poprzednim sezonie byłoby jeszcze mniej.

W drużynie nie widać było charakteru. Gra była nie składna. Tracone punkty sprawiały że pozycja Skorży była coraz słabsza. Po sezonie miał z Legii odejść. Nie ratowało go nawet wygranie Pucharu Polski. Uratowało go to, że nie dogadano się z jego następcą.

On też więc był już prawie na dnie. Poza klubem. Jedna już po paru miesiącach jest na szczycie. Legia jest w czołówce tabeli z realnymi szansami na lidera (jeśli wygra zaległe mecze to nim będzie). Drużyna wyszła z grupy w Lidze Europejskiej już po 4 kolejkach. A przede wszystkim w jej grze widać styl i zaangażowanie. Legia potrafi odmienić losy meczu, zebrać się w sobie i pokonać przeciwnika, który już myśli że wygrał mecz. Przy tym gra może się podobać, a żelazna defensywa której w październiku nikt nie zdołał strzelić bramki w niczym nie przypomina niezdarnej zbieraniny sprzed roku. Rok temu każdy w Polsce wychodził na boisko ze świadomością że może Legię ograć i jest to łatwiejsze niż kiedykolwiek w ostatnim czasie. Dziś przed meczem z Legią nawet drużyny z Europy muszą się poważnie zastanowić nad swoimi szansami.

Z całej tej pięknej sytuacji wyciągam na sucho następujące inspiracje:

  • Dno może być znakomitą odskocznią do sukcesu. Trzeba tylko wziąć odpowiedzialność za obecny stan rzeczy i zakasać rękawy, aby odbić się od tego dna jak najwyżej (praca, praca i jeszcze raz praca)
  • Nowa rola może być pomocna (Rado jako OPS)
  • Wszystko wymaga czasu aby osiągnąć zgranie
  • Nie wielkie zmiany w niesprawnym mechanizmie mogę sprawić że będzie on pracował niezwykle efektywnie (nie liczne zmiany w składzie z znacząca poprawa stylu gry)
  • Doświadczeni dają wiedzę i pewność, a młodzi świeżość i szaleństwo. Owa aspekty są nie zwykle ważne i to widać w Legii. Gdzie filarami obrony i ataku są zawodnicy w połowie trzydziestki, ale też dużo zależy od młodych zawodników w wieku zbliżonym do 20,

piątek, 4 listopada 2011

Siła spokoju

Inspirujące strategie wyciągnięte z filmu "Siła Spokoju":

  • Wywal z głowy wszystkie śmieci. Wszelkie myśli, opinie i przekonania które nie są Twoje. Które pochodzą z zewnątrz i nie prowadzą Cie do szczęścia. Nie pozwalają Ci one skupić się na tym co jest naprawdę ważne. Naprawdę Twoje. Na tych rzeczach które rzeczywiście dają Ci szczęście i poczucie realizacji siebie.
  • Nie rób niczego, aby coś zdobyć, bądź aby się komuś przypodobać. Rób to po prostu po to aby to robić. Dla samego faktu robienia.
  • Bądź tu i teraz. Nie skupiaj się na przyszłości bądź przeszłości. Nie wspominaj tego co było ani nie planuj tego co będzie.
  • Robią coś nie myśl o stawce, jaka temu towarzyszy. To nie jest ważne. Ważne jest samo robienie

czwartek, 3 listopada 2011

Multum

W ciągu ostatnich dni zebrało się znowu multum inspiracji, którymi można się podzielić. Jednak gorzej było z czasem. Dlatego piszę dopiero teraz i od razu do rzeczy.

Najpierw kilka myśli zaczerpniętych z twórczości Pana Buckinghama:

  • Jeśli jakieś nie pożądane zachowanie dzieje się stale i pernamentnie, to nie oceniaj, nie groź i nie karz. Po prostu spytaj dlaczego tak się dzieje. Być może pozwoli to znaleźć rozwiązanie problemu. Lub sprawi że spojrzysz na niego z nowej perspektywy i w ogóle przestanie być problemem.
  • Nie awansuje tylko dla lepszej kasy. Przemyśl to czy jesteś naprawdę kompetentny do roli jaką miałbyś pełnić po awansie. Czy będziesz naprawdę szczęśliwy robiąc to, co będzie od Ciebie wymagane. Być może na obecnym stanowisku czujesz się doskonale, a nowe obowiązku wykraczają po za Twoje talenty. Tak samo myśl awansując innych ludzi. Być może awans nie jest wcale najlepszym sposobem na wynagrodzenie ich dotychczas włożonego trudu.
  • Znajdź najszlachetniejsze wytłumaczenia zachowania drugiego człowieka i uwierz w nie.
Mam zamiar skonstruować kilka filmików, które poprzez marketing wirusowy będą promować projekt nad którym pracuje. Na wczorajszym spotkaniu Toastmasters Leaders porozmawiałem o tym z Mateuszem Wisłą, który zajmuje się tym zawodowo. Pokazał mi kilka ciekawych rzeczy, a przede wszystkim stwierdził, aby w tych filmikach dokładnie pokazać zachowanie i kontekst, którego oczekuje się od użytkowników. Gdzieś wcześniej już o tym czytałem ale nie przyszło mi do głowy stosować w praktyce.

After tworzy bliższe relacje.

niedziela, 30 października 2011

Po pierwsze: złam wszelkie zasady

Na ostatnim spotkaniu Toastmasters Leaders pożyczyłem książkę 'Po pierwsze : złam wszelkie zasady'. Książka ta to studium zachowań potężnej grupy najlepszych managerów świata. Pokazuje ona jak często powszechne prawdy dobrego zarządzania, postępowania  i traktowania ludzi są nieskuteczne. Ci co osiągają sukcesy często postępują inaczej. Często w prost do tych prawd przeciwnie. I przynosi to znakomite efekty.

Oto moje inspiracje z dotychczasowej lektury tej książki:

  • Uzmysłowiła mi ona, że zatrudnianie ludzi do naszego projektu trzeba będzie zacząć od osoby, która będzie zatrudniać ludzi i nimi zarządzać. Ani ja ani Ardeni nie mamy doświadczenia z kierowania zespołem. A to może być jeden z kluczowych obszarów, od którego będzie zależał sukces projektu.
  • Przede wszystkim pracuj nad jeszcze lepszym rozwinięciem swoich zalet i talentów. Nie skupiaj nadmiernych zasobów na swoich brakach i słabościach. Po prostu pracuj nad tym w czym już jesteś dobry. Skoro masz do tego talent, to progres w tych dziedzinach będzie zdecydowanie szybszy niż w przypadku walki w obszarach w których jesteśmy słabi. Tak wiec skupiając się na dalszym rozwoju tego co dobre szybciej otrzymujesz korzystne efekty. I większy poziom satysfakcji. Zamiast frustracji, czego mi wciąż to nie wychodzi. A swoje braki najlepiej kompensować sobie za pomocą narzędzi bądź przy pomocy innych ludzi. Jeśli jesteś w czymś słaby to lepiej zrobisz zatrudniając ludzi do tego, niż męcząc się nad tym samemu. Skup się na tym, w co jesteś dobry.
  • Odkryj swoje talenty. Poznaj je tak naprawdę. Nie te rzeczy w których fajnie byłoby być dobrych. Ale te w których jesteś naprawdę dobry. Masz prawdziwy talent i naturalne predyspozycje. Te sam autor napisał książkę na ten temat. Na jej końcu jest test, którego rozwiązanie ułatwia odkrycie tych talentów. Mam zamiar pożyczyć tę książkę jako następną w ramach naszej Klubowej Biblioteki Książki Rozwojowej.
Wczoraj byliśmy z Magdą w Centrum Sztuki Współczesnej. Pierwotny plan to był Łódź Design Festival. Jednak nie było nam dane i udaliśmy się do CSW. Moją szczególną uwagę zwróciła ekspozycja holenderskiej pracowni Droog. Odkrywają oni przedmioty na nowo. Czasem w ogóle przenosząc je do nowego kontekstu. Jak na przykład tworząc z ubrań fotel bądź lampę z butelek. Czasem po prostu nadając nowy kontekst i nie powtarzalność za pomocą słów. Wypisywanych czy to na portfelu czy na stole. Odnosząc się do jakieś wartości, głębi związanych z tym przedmiotem. Czy nie warto siedzących za stołem zainspirować do podzielenia się posiłkiem? Bądź wydających pieniądze do zastanowienia się nad odwiecznym pytanie: czy pieniądze rzeczywiście dają szczęście?

Dzisiaj dzięki Magdzie wymyśliłem kolejny pomysł na aplikację do Facebooka. Aplikacja do przypominania. Na przykład codziennego łykania leków. Bądź publikacji postów na blogu :)

piątek, 28 października 2011

Inspiracje z teraz i z kiedyś

Wczoraj byłem ze znajomymi na koncercie Grubsona w warszawskiej Stodole. Impreza ta, oprócz ogromnej dawki wyśmienitej zabawy i pozytywnej energii była również znakomitym pokładem inspiracji dla mówców. Inspiracji odnośnie tego, jak wpływać na publiczność. Jak prowadzić z nią interakcje. Już same 'tanie' chwyty typu schlebianie publiczności i miastu w którym się występuje robią niesamowitą robotę. Do tego dodawania elementów rywalizacji, czy to z publiką z innych koncertów czy to z samymi artystami. Do tego może jeszcze pojawić się wspólny wróg, typu politycy. Wiele tego typu schematów można zaobserwować. I czerpać z tego.


Do tego należy dodać znakomite teksty w utworach Grubsona. Jak w kawałku powyżej.

Właśnie jestem w trakcie czytania książki: "Po pierwsze: Zła wszystkie zasady". Pierwszą inspiracją jest fakt, że najważniejszym czynnikiem o tym, jak oceniamy naszą pracę, jak się w niej czujemy i czy chcemy ją zmienić, jest to jakim człowiekiem jest nasz bezpośredni przełożony. Inspiruje to do tego, aby ciężko nad sobą pracować, jeśli chce się być liderem i osiągnąć sukces.

Na zakończenie kontynuacja zaniechanego jakiś czas temu cyklu wspominek. Dziś pod młotek poszły dwa ostatnie posty z sierpnia. A oto co z tego wynikło:

  • Chęć dbania o kondycję fizyczną i dobrą, atrakcyjną budowę ciała. Choć dziś się nie udało zrobić treningu z powodu braku czas i sił nań. Za to dieta ostatnimi dniami jest co raz lepsza!
  • Utrzymywać kontakty z otwartymi ludźmi mówiącymi to co myślę. Aby brać od nich inspiracje, wiedzę i feedback.
  • Wykorzystywać swoją szansę tak jak bohater grany przez Eminema w "8. mili". Dać z siebie i poświęcić wszystko, aby osiągnąć swój cel, gdy nadarza się okazja. Przyznać się do swoich słabości, aby odebrać im i swoim wrogom moc. Dla mnie taką szansą, którą muszę wykorzystać będzie możliwość wystąpienia na spotkaniu demo Klubu Toastmasters w Lublinie. I pomyśleć że jeszcze pół roku temu, byłem na widowni na takim spotkaniu. Gdzie czerpałem inspirację i chęć pokonywania swoich barier. A teraz jest szansa że to ja będę po drugiej stronie i dawał to samo innym!

czwartek, 27 października 2011

Środa pod znakiem Toastmasters

Wczorajszy dzień pod kątem inspiracji upłynął głównie pod znakiem Toastmasters. Moje wrażenia i inspiracje dotyczące Toastmasters, które wyniosłem z wczorajszego spotkania, zamieściłem na moim blogu o przemawianiu publicznym. Nie będę tutaj ich powtarzał.

Podczas przerwy w spotkania Toastmasters Leaders porozmawiałem z Mateuszem Wisłą. Mateusz jest specjalistą on promocji w internecie i ma swoją własną firmę działającą na tym polu. Rozmowa dotyczyła tego, jak najefektywniej wypromować w sieci, głównie za granicą, aplikację na facebooka, nad którą obecnie pracuje. On zwrócił moje oczy na marketing wirusowy. Stwierdził że najlepiej będzie stworzyć jakiś śmieszny filmik, który ludzie później sami będą chcieli między sobą przekazywać. Polecił mi też stronę http://mashable.com/, skąd będę mógł czerpać inspiracje.

W Pulsie Biznesu przeczytałem o przejęciu Polkomtela przez Solorza, który jest właścicielem m.in. Cyfrowego Polsatu. Jest to bardzo budujące i pokazujące że wielki biznes z ogromnymi przejęciami można robić także w Polsce.

środa, 26 października 2011

Kilka inspiracji z rana lepsze niż śmietana

Mam dla Ciebie kilka inspiracji, które doszły do mnie w dniu wczorajszym. Ich głównym źródłem jest książka "Steve Jobs: Sekrety innowacji. Zupełnie inaczej - reguły przełomowego sukcesu" oraz blog "Zen Habits".

Kluczem do sukcesu w biznesie może być poziom obsługi klienta. W czasach ogromnej konkurencyjności trudno jest konkurować ceną. Być może warto postawić więc na obsługę klienta. Dać mu najlepsze doświadczenie. Zadbać o to, aby dostał to czego chce jak najmniejszym kosztem z jego strony. Aby poczuł się ważny. Aby wiedział, że naszym zadaniem nie jest sprzedanie mu produktu czy usługi. Aby czuł, że zależy nam na tym, aby uczynić jego życie lepszym.

Ten sam aspekt można przełożyć na życie osobiste. W końcu wszyscy ludzie z jakimi wchodzimy w interakcje to nasi klienci. Można zadbać o to, aby również oni zostali obsłużeni na najwyższym poziomie. Ja muszę popracować nad standardem obsługi mojego największego i najlepszego klienta: Magdy.

Jeśli chodzi o biznes, to ważni są nie tylko klienci. Nie zapominaj też o mediach. Zarówno tych dużych i tradycyjnych jak i mniejszych blogerach. Traktuj ich jak przyjaciół. Odpowiadaj na ich maile i telefony. Bądź uprzejmy. Poświęć im osobiście czas. Bo to dzięki nim możesz dotrzeć do klientów ze swoją historią jak bardzo możesz zmienić ich życie na lepsze.

W biznesie warto mieć wroga. Który będzie wyzwaniem dla nas samych i naszych żołnierzy. Będzie też czymś, z czym można nas porównać (gdzie oczywiście wypadamy in plus). Bądź jak Dawid walczący z Goliatem. Jak mały, sympatyczny gość w nie równej walce, za którego ludzie trzymają kciuki.

I na koniec jedna bardzo dobra rada. Jak jesteś zmęczony, to po prostu odpocznij. Nie faszeruj się energetykami czy kawą. Nie zmuszaj się do pracy ponad siły. Wszyscy mamy jakieś limit i czasem najlepsze co możemy zrobić to po prostu znaleźć czas dla siebie i odpocząć. Aby wrócić do boju wypoczęci i pełni energii.

Mam jeszcze kilka inspiracji z wczorajszego spotkania Toastmasters. Ponieważ dotyczą one głównie przemawiania publicznego to umieściłem je na swoim blogu o przemawianiu. Jeśli jesteś zainteresowany to zapraszam.

Dzisiejsza notka jest tak naprawdę wczorajsza. Pisana z rana w ramach zaczynania dnia powoli.

poniedziałek, 24 października 2011

Inspirujący początek tygodnia

Cały czas jestem wielce zafascynowany osobą Steva Jobsa. Jego tokami rozumowania. Jego umiłowaniem i wykorzystaniem prostoty. Umiejętnością i odwagą do wytyczania nowych horyzontów. Zdolnością do przekonywania do nich ludzi. Zarażania swoją wizją.

I tak czytając o nim, o tym jak projektował swoje produkty, tak by nie przeszkadzały klientów w robieniu tego do czego zostały przeznaczone całkowicie zmieniłem wizji aplikacji na facebooka, którą w najbliższym czasie:

  • interfejs ma do Ciebie krzyczeć co masz robić. Twojej uwagi nie mogą przykuwać elementu zachęcające do polubienia, reklamy czy jakieś instrukcje obsługi (które mają być zbędne)
  • użytkownikowi nie zależy na promocji mojego produktu czy aplikacji, więc nie będę zamieszczał elementów mających go do tego nakłaniać. Jak będzie chciał, to sam to zrobi. A będzie chciał jak otrzyma doznanie
Odrzucaj wszystko co nie pasuje. Wszędzie! Co to znaczy dla Ciebie?

W autobusie przeczytałem kilka postów na Zen Habits. Szczególnie zainspirował mnie jeden z nich. Mówiący o tym, aby nie siedzieć na dupie tylko ją ruszać. I to nie koniecznie ruszać ją w wielkich i efektownych celach, typu uratowanie świata. Tylko podejmować choćby najmniejsze aktywności, które doprowadzają Cie do celu. Czy jeśli chcesz mieć porządek, to po prostu podnieś brudne skarpetki z podłogi, zamiast gruntownie sprzątać cały dom. Jeśli chcesz prowadzić zdrowy tryb życia to chociaż wyjdź na spacer, zamiast biegać od razu maratony.

Duże, spektakularne akcje wymagają dużo wysiłku, czas i energii. Ich koszt może Cie przytłaczać. Dlatego podejmuj się czynności małych, jak najmniej kosztownych. W ten sposób będziesz co dziennie drobnymi kroczkami zmierzał do celu. Będziesz budował pozytywne nawyki. Aż w końcu spektakularne akcje przestaną być potrzebne.

niedziela, 23 października 2011

Domknięcie weekendu

Kilka inspiracji z czasów około weekendowych, którymi chce się tutaj podzielić.

Jakiś czas temu byłem na blogu Wijeta, ekstra kolesia i przechuja samego w sobie, z którym dane mi było pracować w Łodzi. Było mi tam dane przeczytać że ||= przypisze wartość nie tylko gdy nil, ale też gdy false.

Już kilka dni później dało mi to inspiracje do tego, że validates :presence => true nie jest przechodzona gdy się dostanie tam false. Uwielbiam takie przypadki. Gdy coś przeczytane nie wiadomo czemu, z nudów już za kilka dni przydaje się i oszczędza mój czas i nerwy :)

Wraz z październikiem pojawiły się odcinki nowych sezonów amerykańskich seriali. Jednym z tych oglądanych przeze mnie jest Dexter. Niezwykle inspirujący dla mnie był pewien moment w drugim odcinku. Chodzi o moment, w którym Deb mówi Baptiscie, że to ona dostanie awans. Awans o którym on marzył i który miał właściwie już obgadany. Który już właściwie świętował.

Stwierdził że to zajebiście. Że ona na niego zasługuje i to wcale nie był jego awans. Owszem chciał go, ale ciszy się że ona go dostanie.

Chciałbym tak reagować na radości moich bliskich, nawet jeśli oznaczają one niespełnienie moich oczekiwań. Chciałbym w takich momentach nie czuć rozczarowania a właśnie radość ze szczęścia tej drugiej osoby. Zdecydowanie mega przydatne, czy to w związkach, czy to w przyjaźniach czy to w karierze. U mnie chyba najbardziej potrzebna chyba właśnie w związku.

No i w czwartek była Aula a z niej następujące inspiracje:

  • ważna jest praca nad interfejsem. Musi być on nie tylko ładny, ale i czytelny oraz jasny. Użytkownik musi zawsze wiedzieć co się gdzie robi, a interfejs powinien mu zawsze dostarczać oczekiwanych akcji. Co z tego że są zaprogramowane ekstra bebechy, skoro user nie potrafi z nich korzystać bo interfejs to lipa
  • Nie ważne aby być pierwszym. Ważne aby być najlepszym. No chyba że pomysł jest jakiś giga innowacyjny. Choć tutaj też bez ciągłego poprawiania produktu w końcu ktoś nas prześcignie. Inspirująca jest tu postawa facebooka, który szybko wrzuca do siebie nowości od konkurencji. Dzięki temu oferuje wszystkie potrzebne funkcje oraz społeczność. W związku z tym użytkownicy nie czują potrzeby uciekać. Ani dla społeczności (bo nigdzie nie ma więcej), ani dla funkcjonalności (bo to dobra i potrzebna szybko się pojawia).
  • Inwestor w projektach to nie tylko kasa. Jeśli mądrze go wybierzesz, to także wielka sieć kontaktów, otwarcie wielu drzwi których sam nie byłbyś w stanie otworzyć oraz mentoring.
Tym że mój brat cały czas dzieli się ze mną uwagami na temat błędów jakie robię pisząc ten blog czuje się zainspirowany do czytania notek po ich napisaniu a przed publikacją.


środa, 19 października 2011

Szybka środa

Dziś szybka środa a w niej dwie inspiracje.

Dzisiejsze spotkanie klubu Toastmasters Leaders wraz z lekturą znakomitej książki o tym, jak przemawiać w stylu Steva Jobsa zainspirowały mnie do powołania Klubowej Biblioteki Książki Rozwojowej. Dzięki niej członkowie naszego klubu będą mogli w prosty i przyjemny, zorganizowany sposób wymieniać się książkami z ogólnej tematyki rozwoju osobistego. Ten byt został od razu powołany do życia i mam nadzieje że zostanie dobrze przyjęty. Że dzięki niej tabuny książek przewiną się przez tuziny rąk i głów spragnionych wiedzy.

Druga rzecz, która jest dla mnie dzisiaj inspiracją była liczna obecność, na naszym spotkaniu, osób związanych z organizacjami poza rządowymi. Uwidacznia to we mnie ten dobry pierwiastek. Chęć pomagania innym. Zwiększa chęć podjęcia działań w tym kierunku w najbliższym czasie. Choćby aplikacji na fejsbuku do klikania w pajacyka i inne strony.

wtorek, 18 października 2011

Wtorek z Toastmasters

Dzisiaj mogę się z Wami podzielić kilkoma inspiracjami. Większość z nich pochodzi, bądź ma większy lub mniejszy związek z Toastmasters. Dlatego zacznę od małej retrospekcji.

W niedziele podczas szkolenia Eddu: Public Speaking, w przerwie zostałem zainspirowany do dwóch rzeczy:

  1. obejrzeć film "Siła spokoju" jako właśnie silnie motywujący i pokazujący charakter i wolę ducha, prawdziwą istotę człowieczeństwa. Jak obejrzę to się natychmiast z Wami podzielę wrażeniami.
  2. zwracać uwagę na spożywane jedzenie i przekonania na ten temat. Jeśli jemy coś co uważamy za nie zdrowe, to pewnie takie będzie. Jeśli pomyślimy że nam zaszkodzi, to pewnie tak będzie. Być może nie dlatego że samo w sobie jest nie zdrowe czy szkodliwe, tylko dlatego że takie jest nasze przekonanie na jego temat. Znany wszystkim efekt placebo do wykorzystania na co dzień. Już kilka lat temu wraz ze znajomym doszliśmy do wniosku że jak się zakłada że się będzie mieć kaca, to się go ma nawet po nie wielkim spożyciu. Z drugiej strony czasem można wypić rzekę alkoholu i nie szkodzi. Alkohol jest cały czas ten sam. Tylko nasze podejście jest być może inne.
Wracamy do Toastmasterowej beczki. Temat dzisiejszego spotkania klubu Top Careers Toastmaster to "Toastmasters jako gra". Ten fakt, wraz z wcześniejszymi rozmowami a Augustusem o jego planszówce do nauki inteligencji finansowej zainspirowały mnie do tego, aby pomyśleć o stworzeniu własnej gry. Być może miała by to być właśnie gra Toastmasters. Ucząca przemawiać i przewodzić. Na czym by polegała jeszcze nie wiem, ale myśl się narodziła.

Podczas dzisiejszego spotkania prowadziłem sesję Gorących Pytań. Pewne nie porozumienia, brak jasności z Toastmasterem (Darek, byłeś wspaniały w tej roli), inspirują mnie do tego, aby zawsze wszystko za wczasu omawiać, a nie samemu zakładać.

Mowa Magdy zainspirowała mnie do tego, aby bardziej dbać i lepiej pielęgnować ogród moich myśli. Wprawdzie wiele chwastów zostało wyrwanych i prezentował się już on naprawdę pięknie. Jednak w glebie jest wiele zasianych wcześniej ziaren chwastów. Mogą ona co jakiś czas wyrastać i psuć piękno tego ogrodu. Dlatego trzeba być czujnym i jak najszybciej je usuwać.

poniedziałek, 17 października 2011

Po weekendzie

W weekend nie było czasu wieczorami aby pisać.

Podczas tego weekendu dane było przeżyć dwie imprezy urodzinowe (w tym własną) i szkolenie Public Speaking w ramach Eddu.

To razem, wszystko do kupy zainspirowało mnie do tego, aby w najbliższym czasie udać się z Magdą na jakiś kurs tańca. Sam sobie świetnie w tym radzę, ale gdy trzeba współpracować z drugim bytem to szału nie ma.

Do tego czuje się zainspirowany do tego, aby przed szkoleniami nie pić za dużo i dobrze się wysypiać. A przede wszystkim do dalszej pracy nad sobą i wystąpieniami publicznymi.

piątek, 14 października 2011

Dwie rzeczy

Dzisiaj chciałbym podzielić się z Tobą dwiema inspiracjami, które dzisiaj mnie naszły.

Pierwsza z nich pochodzi z bloga Zen Habits. Inspiruje ona do tego, aby rozpoczynać dzień po woli. Nie rzucać się od razu w wir pracy i obowiązków. Niech pierwszą rzeczą po obudzeniu nie będzie szybkie ogarnięcie się i droga do pracy. Często jeszcze nie do końca obudzonym. W trybie zombie.

Ten czas po przebudzeniu można poświęcić na coś spokojnego, wartościowego. Na przykład przeczytać wartościową książkę czy zażyć trochę ruchu. Jeśli musisz iść do pracy na określoną godzinę to takie zmiany będę wymagały wcześniejszego wstawania. Ale podobno warto, bo wtedy cały dzień przeżywa się spokojniej, bez tak dużego napięcia i stresów.

Ja osobiście od jakiegoś czasu, raz na jakiś czas, stosuję pochodną tej metody. Ponieważ pracuje z domu i nie muszę dojeżdżać do pracy, to pierwszą godzinę poświęcam na pracę. Aby się rozbudzić. Najlepiej wtedy pracować na stojąco. Potem śniadanko i powolna chwila dla siebie, najczęściej z książką. Można by też spróbować iść na rower czy pobiegać.

Druga rzecz, to pomysł na reklamowanie mojej strony o nauce języków w internetowych serwisach z ogłoszeniami. Głównie na temat korepetycji czy podręczników do nauki języków. Inspiracją do tego było ogłoszenie wiszące koło naszego domofonu. Pomyślałem wtedy, gdzie ja bym mógł wywiesić takie ogłoszenia dla tej strony. Pierwsza myśl: w szkołach i na uczelaniach. Druga, że papierowe ogłoszenia wymaga zapamiętania adresu, więc może nie jest najskuteczniejsze.

I w tym momencie pojawiła się inspiracja numer dwa. Był nią fakt, że Magda stała się korepetytorką dając ogłoszenia na różnych serwisach internetowych. I tak też pięknie powstał powyższy pomysł. Teraz przystępuje do jego realizacji :)

czwartek, 13 października 2011

Drugi dzień z napisanym postem pod rząd!

Jea! Jestem z siebie dumny. Właśnie pisze posta na tego bloga drugi dzień pod rząd! Niesamowita historia! Nawet najstarsi górale nie pamiętają kiedy ostatnie takie zjawisko miało miejsce!

Podobnie jak poprzedni post również i ten będzie mieć charakter głównie retrospekcyjny. Znów będziemy się tarzać w iberyjskim słońcu i moczyć dupy w Oceanie Atlantyckim i Morzu Śródziemnym.

A oto te myśli, które są według mnie dalszego rozważenia (kończę na poście 'Dalej w drodze'):


  • Emigracja za granicę. Tam myśl goręcej rozpaliła się podczas wizyty u rodziny Ardeniego i całej podróży. Za granicą życie wydaje się być łatwiejsze. Wiele rzeczy o które tutaj musisz walczyć i zabiegać tam masz od ręki. Dzięki temu masz więcej czas, energii i sił na realizacje swoich celów i spełnianie marzeń. Dlatego nie należy zapominać o nauce języków i cały czas mieć na uwadze że nie tylko Polska może być naszym domem.
  • Spędzane więcej czasu na łonie natury. Wprawdzie robi się coraz chłodniej i coraz więcej pada, więc leżenie na trawce i gapienie się w słońce odpada, ale cały czas można wybrać się na spacer czy rower.
  • Rozbijać większe czynności i zadania na mniejsze, jak najprostsze. I po ogólnym zaplanowaniu zadania skupiać się tylko na obecnym, małym kawałku. Nie myśleć o tym co później. Na to jeszcze przyjdzie czas. Później.
  • Jeśli dowiadujemy się o jakieś małej rzeczy, którą oceniamy że musimy wykonać, to zróbmy to od razu. Jeśli zajmie to 2-3 minuty, to nie odkładaj tego na później. Zrób to teraz i uwolnij swoją głowę od myślenia i tej sprawie.
  • Nie dążyć do ideały. Akceptować słabości i niedoskonałości. Poprawianie 'usterek' może się okazać zdecydowanie kosztowniejsze niż korzyści z tego wynikające. To samo tyczy się akceptowania strat i kosztów. We wszelkich rodzajów działalność.
Dzisiaj cytryna leżąca w lodówce zainspirowała mnie do wrzucenia jej do yerby. Świetna sprawa.

Kurier dostarczył dzisiaj hantle, prezent urodzinowy od Magdy. Co zainspirowało mnie do zrobienia treningu.

Nie wiem co jest tego powodem, ale jestem dzisiaj strasznie zainspirowany do zapierdalania. Może to jeszcze się pogłosy niedzielnego szkolenia?

Dzięki Ardeniemu możesz już pisać tutaj komentarze bez logowanie. A więc do dzieła :)


środa, 12 października 2011

Powrót do przeszłości

Dziś wróciłem do początków tego bloga. Wielokrotnie pisałem go w pośpiechu, na iPadzie. W wyniku tego znajduje się w nim wiele błędu językowych. Parokrotnie pewne osoby zwracały mi na to uwagę. Postanowiłem się za to zabrać i trochę skorygować popełnione do tej pory posty. Dzisiaj doszedłem do Amsterdamu.

Przy okazji tych poprawek mogłem wrócić do tego, co inspirowało mnie dwa miesiące temu. A jest do czego wracać. Wiele z tych rzeczy i pomysłów zdołało zgubić się gdzieś w tłumie mojej codzienności. Ale od tego jest ten blog jest, abym sobie o nich przypomniał i mógł do nich wrócić.

Oto kilka takich rzeczy, za które znów warto się zabrać:


  • Rozwijanie umiejętności managerskich. Zaczynając od słuchania Manager Tools i czytania blogów po praktykę. W Toastmasters czy oddolnych inicjatywach. Takie jak open sourcowe projekty rails które od sierpnia mam chęć otworzyć i nimi zarządzać.
  • Myślałem też o prowadzenie bloga o przymusie ubezpieczeń zdrowotnych i społecznych. Teraz stwierdzam że bardzo trudno będzie znaleźć na to czas. Ale już wrzucać co jakiś czas jakieś linki na profil Zdrowotnego Za Grosze na fejsie to chyba nie będzie specjalnie duży problem i wysiłek.
  • Stanie do pracy. Zaniechałem tego. Co więcej ostatnio pracuje niemal na pół leżąco. Tak jak teraz piszę tego posta :) Jutro pierwsza godzina pracy na stojaka...
  • Baza pomysłów. Inspiracja pochodząca od Augustusa. Miejsce gdzie wrzucasz pomysły, aby później móc do nich wrócić. Wprawdzie ten blog może po części spełniać taką rolę. Ale tylko po części, bo nie wszystkim się tu dziele :) No i oddzielny dokument na pomysły łatwiej będzie przeszukiwać. Przed chwilą sobie takowy utworzyłem i obdarzyłem go kilkoma pomysłami
Jeśli już jesteśmy przy Augustusie, to dziś miałem okazję pogadać z nim kilka minut. Jego wizjonerska postawa człowieka który chce zmieniać otaczający go świat jest wysoce inspirująca i godna naśladowania. Kiedyś podchodziłem do jego pomysłów bardzo krytycznie. Dziś sądzę że chyba głównie dlatego, że to nie ja na nie wpadłem i potrzeby mienia racji, aby posmyrać swoje ego po jajkach.

Na urodziny dostałem wspaniałą książkę o tym, jak robić prezentacje w stylu Steva Jobsa. Wspaniała książka. Każda chwila lektura to niesamowita inspiracja. Dzięki niej obmyśliłem mowę na kolejny projekt w Toastmasters. Wszelkie przedstawione tam techniki natychmiast przenoszę na swoje potrzeby, gdy za kilka miesięcy będziemy z Ardenim szukać inwestorów dla naszego start-up'u. Kasia i Rafał, wielkie dzięki Wam za tę książkę :)

Parę dni temu ktoś zapytał mnie o to, czy mam cały czas włączone Wi-Fi w telefonie. Zainspirowało mnie to do tego aby dziś je wyłączyć. I tak korzystam z tego raz na ruski rok, to mogę sobie wtedy włączyć. A tak to szkoda tracić komfort na ładowanie telefonu co drugi dzień.

wtorek, 11 października 2011

Dalej nieregularny

Notki na tym blogu cały czas nie pojawiają się codziennie. Co więcej w ogóle nie pojawiają się regularnie. Bardzo trudno znaleźć codziennie te kilkanaście minut, aby podzielić się z Wami napotkanymi inspiracjami. Tym bardziej że znajomi twierdzą że nie jest wartościowe popełnianie pełnych błędów notek przy pomocy iPada na kolanie w autobusie. No cóż nie sposób nie przyznać im racji. W najbliższym czasie przy okazji przeglądu treści notek trzeba będzie je poprawić pod względem ortografii i literówek.

Od czasu ostatniej notki w pamięci utknęły mi najbardziej cztery rzeczy:

1) Śmierc Steva Joba. Znakomita okazja do bliższego zapoznania się z życiorysem tej persony. Kiedyś nie przepadałem, kiedyś mnie nie obchodził, kiedyś uważałem że umie sprzedać byle gniot. Teraz uważam go za znakomitą skrzynię pełną inspiracji i znakomity podręcznik do nauki

2) Moje urodziny. Żeby zobaczyć jak zmienia się moje życie, jaką ma wartość, także dla innych. Z ilu inspiracji korzystam i jak inspiruje innych

3) Szkolenie "Szkoła Wygranych" Krzysztofa Króla. Znakomity stan który trzyma mnie do tej pory i inspiruje do podejmowania działania i wyzwań

4) Afterfall za dolara. Projekt nad którym kiedyś pracowałem. Chłopaki wpadli na pomysł aby sprzedawać gre w preorderze za jednego dolara. Warunek że wpłat będzie nie mniej niż 10 000 000. Jak się uda to każdy wpłacony dolar równa się klucz do gry i 10% ze zebranej kwoty zostanie przeznaczone na cele charytatywne. Jak się nie uda, całość idzie na dobroczynność. To się nazywa nowatorstwo. To jest odwaga! Tu widać rozmach!

środa, 28 września 2011

Powrot

Nie pisałem tu od nie wiem kiedy. Wypadlem z rutyny pisania tego bloga. W wyniku tego nie wiadomo jak wiele inspiracji odeszło w zapomnienie. Napisze o tych, o ktorych pamietam.

Zacznę od warsztatow inspiracji. Jest to miejsce i czas, są to ludzie dzieki ktorym i z ktorymi uczysz sie reagować spontanicznie, improwizowac. Robic rzeczy, zachowywać sie bez uprzedniego myślenia. Rozważania jak to bedzie odebrane przez innych, jak to wypada. Pozbycia sie takich blokad społecznych, ze pewnych rzeczy nie robi sie przy ludzie. A przy tym mnóstwo zabawy, dobrej energii i uśmiechu.

Kolejna rzecz to Toastmasters. Wlasnie wracam ze spotkania Toastmasters Leaders. Ludzie tam uczeszczajacy to prawdziwa kopalnia inspiracji. Dzis z niej wydobyto systematyczne przygotowania do wyzwań, aby zmniejszyć stres i wszystko bylo pod kontrola. Do tego energiczne i entuzjastyczne podejście do ludzi i sposoby na tworzenie relacji z ludzmi. Na koniec dorzucimy jeszcze sposób na efektywne zarządzanie mailem.

Do tego konkursy Toastmasters. Wielka inspiracja do tego aby pokonywac bariery i stawać w szranki z najlepszymi aby sie od nich uczyc.

W ostatnich dniach, czekając na nowe sezony moich ulubionych seriali odkryłem nowy ulubiony. Suits. Inspiracja do ciężkiej pracy i szukania niestandardowych rozwiązań.

Wiecej inspiracji nie pamietam. Czego serdecznie żałuje i jest mi głupio.

A ten post i powrót do prowadzenia Dziennika zostały zainspirowane przez Karoline na wtorkowych spotkaniu Toastmasters. Mówiła ze caly czas chce zalozyc swoj dziennik ale jeszcze tego nie zrobiła. Moje pocieszenie ze ja w swoim dawno nic nie napisałem doprowadziło do tego ze teraz pisze ten post. Mam nadzieje ze dam rade prowadzic go dalej mniej wiecej systematycznie.

środa, 14 września 2011

Jeśli dziś środa to mamy inspiracje

Oczywiście z środowego spotkania klubu Toastmasters Leaders.

Jeden z mówców mówił o skutecznym działaniu. Podparł się tutaj '7 nawykami skutecznego działania' Coveya. To oczywiście skłoniło mnie do refleksji. Cały czas nie udało mi się opanować pierwszego nawyku. Proaktywnośc. Zbyt często reaguje automatycznie. Nie dając sobie czasu i możliwości wyboru. Reaguje jak automat, a nie jak świadoma i wolna jednostka. Trzeba nad tym cały czas popracować.

Moja dieta informacyjna znów spełzła po kilku dniach na niczym. Znów zaczynam ją od początku.

sobota, 10 września 2011

Blyskawiczne zmiany

Szereg inspiracji z dzisiejszego szkolenia Pawla Mroza.

Zmien sumodalnosci swoich zmyslow aby zmienic intensywnosc swoich emocji i odczuc. Bardziej przezywamy rzeczy duze i intensywne, pelne ruchu i humoru. Dlatego tak tez wyonrazajmy sobie rzeczy ktorych pragniemy. Rxeczy nie chcisne niech beda mala, zanikajace, nieslyszane.

Aby pozbyc sie negatywnych odczuc na jakis temat mozna zastosowac EFT. Polega ona na obstukiwaniu swoich splotow nerwowych podczas wspominania bolacych na rzeczy. Uwalnia to z nich blokady energii. Dzieki czemu nasze samopoczucie i wspomnienia na dany temat nie prawiaja juz takich klopotow. Praktykowac przez kilka tygodnii. Potwierdzone na ofiarach wojny balkanskiej.

Jesli w glowie mowimy sobie rzeczy, ktore nie wprawiaja nas w dobry nastroj. A wrecz przeciwnie wprowadzaja nas w negatywny stan, to jest kilka technik aby temu zaradzic. Naprzyklad nadac mu osmieszajacych cech, np. Seplenienie. Badz maksymalnie wystawic jezyk na brode. Z jezykiem w tej pozycji nie da sie mowic. Nawet wewnetrznie.

Majac jakies przekonanie, zawsze nalezy zadac sobie pytanie, czy jest ono dla nas korzystne. Jesli nie jest, zawsze mozna je zakwestionowac. Zadajac sobie pytania. Czy na pewno jest ono prawdziwe? Czy nie ma nikogo kto nie przelamal tego przekonania? Co ono wnosi do mojego zycia? Jak wygladalo by moje zycie bez tego przekonania?

Wolnosc. Jestesmy ludzmi i zawsze mamy mozliwosc wyboru. To jak duze spektrum wyboru mamy zalezy tylko od nas. Od naszych przekonan i naszego aktualnego stanu.

piątek, 9 września 2011

Czwartek i piątek w jednym stały domu

Dziś dwa dni w kupie. Bez owijania w bawełnę. Oto one:

Wybraliśmy się wczoraj z Magdą do kina. Z wcześniej zakupionymi kuponami z jakiegoś gruponu.

Wybraliśmy się na Debiutantów. Bo Magda bardzo chciała. Głównie dlatego że gra tam Evan McGregor. Jeden z tych takich niedostępnych amerykańskich aktorów.

Sprawdzamy rozkład w internecie. Znajdujemy wspólny wolny czas. I nawet dzwonię do kina dzień wcześniej żeby zarezerwować miejsca. Bo z tymi naszymi randkami to różnie bywa. Czasem dziwnym trafem nie dochodzą do skutku. Pani mówi że rezerwować nie ma potrzeby, wystarczy zakupić przed spektaklem i miejsca na pewno będę.

Jadę do kina. Dostaje telefon od Magdy. Nastąpiła zmiana. Dziś wyjątkowo o 18:30 Debiutantów nie grają. Sterta bluzgów z moich ust, że tak być to nie będzie. Nie będę jechał półgodziny tylko po to by pocałować Magdę. Obejrzałbym jeszcze film.

Pod wpływem inspiracji Duchem Toastmasters i pisanego na angielskim listu ze skargą ruszyłem kupić bilety na nie obecny seans. A tak naprawdę walcząc o kompensacje. Udało się uzyskać dwa bilety w cenie jednego na późniejszy seans Ostatniego Tanga W Paryżu.

Zostalem także zainspirowany do lepszego mycia zębów. Nurtowało nas czemu szczoteczka Magdy zużywa się szybciej i bardziej rozchodzi na boki. Kwestia techniki. Jej uznaliśmy za lepszą i teraz próbuje zaadaptować w swojej paszczy.

Na prawie koniec kolejny znakomity post z Zen Habits. Tym razem gościnny. O tym że za łatwo mówimy tak. Poprzez co ono nic nie znaczy. Nie ma dla innych żadnej wartości. Mówiąc na wszystkie propozycje i możliwości tak, zgadzając się ze wszystkimi, tak naprawdę mówimy nie sobie, swoim wartością i swoim najbliższym. Serdecznie polecam przeczytać: http://zenhabits.net/no/#more-8574

Rzeczywistość zdaje się inspirować mnie do żonglowania...

Zobacz to http://www.youtube.com/watch?v=tnE7qz5GUFY i patrz co mówisz :)

środa, 7 września 2011

Kolejny inspirujacy dzien

Dzis za mna kolejne spotkanie klubu toastmasters. Tym razem byl to klub Toastmasters Leaders.tak jak wczoraj dalem tam mowe o dzienniku inspiracji. Zmotywowalem tymkilka osob.

Niezwykle inspirujaca byla mowa Artura. Zarowno w tresci jak i w formie.

Jestem pod wielkim wrazeniem jego umiejetnosci mowcy. Jego elokwencja, dykcja, pewnosc siebie czy nawet warsztat aktorski sa na najwyzszym poziomie. Ogladanie i sluchanie Artura na scenie jest czysta inspiracja.

Jego mowa uswiadamiala ze czlowiek jak zarowno emocjonalny jak i logiczny. A w zdecydowanie wiekszosci emocjonalny. I na nic zdaje sie logika jesli w uzyciu sa emocje. Na nie nie mozna odpowiadac logika. Bo bedzie to bez skuteczne. Odpowiedzia na emocje musza byc emocje.

Mowil tez o tym, ze jesli chcemy czegos od ludzi, to nie wystarczy wymagac. Nie wystarczy krzyczec. Trzeba pokazac ze mozna to zrobic i usunac wszystkie przeszkody ktore nie pozwalaja osobie na dokonanie tego, czego chcemy. Byc moze ona tez tego chce. Tylkoze na swojej drodze widzi zbyt duzo przeszkod, ktorych nie umie ominac. A wiec usunmy je z jej drogi.

Rafal, nasz klubowy mistrz inspiracji, zainspirowal mnie do tego, aby popracowac nad swoja swoboda dzialan. Mam mi przekazac namiary na teatr inspiracji w ktorym bede mogl nad tym popracowac.

Oprocz tego przeczytalem znakomity artykul o tym jak unikac odmladania rzeczy na pozniej. Nalezy uswiadomic sobie wszystkie rzeczy, ktore chcemy robic teraz zamiast tej korzystamej dla nas. Uswiadamiasz sobie to i pozwalasz tej potrzebie odplynac. Jednoczesnie myslisz nad tym jak zaczac swoje zadanie. Tylko nad tym jak zaczac. Co bedzie potrzebne, co bedziesz robic przez pierwsze kilka minut. Od czego musisz zaczac. Bo tylko to jest teraz wazne. Na reszte przyjdzie czas pozniej. Teraz tylko zwiekszalo by zadanie i utrudnialo zabranie sie do niego.

Bardzo inspirujace byly rozmowy z czloankami klubu. Zarowno w trakcie spotkanie jak i po nim. Glowna inspiracja z tego brzmi, ze po prostu zapierdalac trzeba :)

wtorek, 6 września 2011

Dziennik inspiracji

Dzis na klubie Top Career Topmasters zrealizowalem kolejny projekt. Mowilem o dzienniku inspiracji i korzysciach jakie on daje. Zainspirowalem tym kilka osob. I siebie aby wrocic do systematycznosci.

Cale spotkanie bylo poswiecone filozofii kaizen. Dzieki niemu przypomnialem sobie po raz kolejny jak wazne sa male rzeczy. Jak latwo mozna je wprowadzic i wielkie moze to dac korzyscie.

Niezwykla inspiracja byla tez dzis Magda. Postanowila nie isc do pracy, bo napawa ja cierpieniem. Zamiast tego zostala w domu i nie samowidzie go ogarnela. Jak ona to robi? Chyba jest od tego uzalezniona :)

Przeczytalem tez bardzo wartosciowy post na Zen Habits. O tym jak byc tu i teraz. I poprzez to redukowac stres i napiecie. Przeczytaj koniecznie: http://zenhabits.net/feel/#more-8523

Z mojej diety informacyjnej na razie nici. Pora rozpoczac ja ponownie. Wlasnie teraz :)

czwartek, 1 września 2011

Informacyjna dieta i pasywny dochód

Ostatnie rozmowy z Ofcą, czy to w Barcelonie czy przez internet, zainspirowały mnie aby na poważnie wziąć się za tworzenie pasywnego dochodu w internecie.

Na pierwszy ogień idzie moja strona do nauki języków obcych. Dziś wrzuciłem ją do silnika generowania stron statycznych stasis. Zrobiłem to po to, aby łatwiej było wprowadzać zmiany. Do tej pory zmiana w stopce czy menu pociągała za sobą potrzebę edycji kilkudziesięciu plików. Od teraz tylko jednego :)

Do wyboru stasis zainspirowało mnie polskie forum ruby on rails. Właśnie w ostatnich dniach nastąpił tam przegląd tego typu narzędzi. Dzięki temu szybko znalazłem to czego szukałem.

Oprócz tego zacząłem dziś informacyjną dietę. Nie oglądam, nie słucham, nie czytam żadnych wiadomości. Niezależnie od dziedziny. Nie interesują mnie nawet wyniki meczów. Tak przez 10 dni, do końca przyszłego tygodnia.

Po raz kolejny zaczynam ćwiczyć też nawyk proaktywności. Inspired by 7 Nawyków Skutecznego Działania.

środa, 31 sierpnia 2011

Wyczyszczenie bufora

Zazwyczaj gdy przydarza mi się coś inspirującego, to zapisuje to w telefonie. Robię tak, aby o niczym nie zapomnieć i wieczorem umieścić na blogu.

Zostało mi w telefonie kilka 'staroci', którymi się teraz w Wami podzielę. Gdy nie będę miał już nic do napisania, silniej odczuje głód inspiracji. Na co liczę. I do czego zainspirowały mnie dzisiejsze przygotowanie do wygłoszenia mowy w Toastmasters. Jej tematem jest właśnie dziennik inspiracji. Miała być wygłoszona dzisiaj. Ale ponieważ dziś się źle czułem będzie to miało miejsce za tydzień.

Niezwykle inspirującą postacią jest dla mnie Eminem. Niektóre historie przedstawione w jego utworach wręcz chwytają za serce. Jego droga z samego dołu nizin społecznych na sam szczyt jest znakomitym przykładem. Pokazuje że dzięki determinacji, ciężkiej pracy, kontaktom i wytrwałości można osiągnąć wszystko.

Znamienna tu jest historia z "8. mili". Głównego bohatera gra tam właśnie Eminem, który po części sam był inspiracją do stworzenia tej postaci. Sam nie szczęścia i porażki, do których się publicznie przyznaje, aby się oczyścić, osiągnąć swój cel i wygrać.

Drugą inspiracje wykorzystałem podczas tworzenia swojej mowy. Na poprzednim spotkaniu klubu Toastmaster Leaders Artur Sójka, oceniając pewną mową, zauważył że mówca zwraca się do publiczności w drugiej osobie liczby pojedynczej. Taki przekaz odbieramy bardziej personalnie. Łatwiej i silniej odnosimy go do siebie. Postanowiłem tak samo zrobić w mojej najnowszej mowie.

Podczas podróży czytałem "Grę w klasy". Książka mieszczą w sobie co najmniej dwie książki. Nie które rozdziały są wykorzystywane w obydwu historiach. Co za niesamowity pomysł, pomyślałem gdy przeczytałem jej instrukcje obsługi. Znakomite wykorzystanie konwencji DRY z Railsów, do tego mniej drzewa idzie na papier. I jak świetny umysł trzeba mieć żeby na to wpaść i zrealizować. Dlaczego nie zrobiłem tego ja?

Ostatnią rzeczą jest przeczytana w internecie recenzja pewnych rozwojowych materiałów audio/video. Bardzo ważną rzeczą, która do mnie z niej trafiła jest to, aby zdawać sobie sprawę z tego, gdzie się jest.

Można na to patrzeć w dwóch płaszczyznach.

Po pierwsze szczerości wobec siebie. Jeśli coś jest nie tak, to należy się do tego przyznać przed samym sobą. A nie udawać że jest wspaniale. Tylko gdy przyznasz że coś jest nie tak, będziesz mógł to zmienić.

Druga rzecz, to zdanie sobie sprawy z tego, gdzie się jest w danym czasie i co się robi. I poświecenie się temu w 100%. Jeśli jesteś w pracy, to nie myśl o urlopie, który zaczynasz za tydzień. Bo jeśli nie, to i praca nie będzie Ci dobrze szła i wytworzysz sobie oczekiwania, które niespełnione zepsują Ci urlop. Tak samo na imprezie nie myśl o pracy itp. itd. Skub się na tym co robisz. Gdy osiągniesz maksymalną koncentrację wtedy skończysz to szybciej i będziesz mógł już w pełni zająć się następną rzeczą.

poniedziałek, 29 sierpnia 2011

Podsumowanie podróży

Minął już tydzień od zakończenia naszych europejskich wojaży. W końcu udało się powrócić do normalnego życia i trybu pracy. To dobry czas na pewne podsumowujące inspiracje.

Jestem pod wielkim wrażeniem formy w jakiej byli moi towarzysze. Podczas tych kilkunastu miesięcy przerwy w kontaktach wypracowali sobie solidną muskulaturę. Również na naszą eskapadę zabrali akcesoria do ćwiczeń. Widząc to wszystko entuzjastycznie dołączyłem do ich treningów. Teraz po powrocie do domu pożyczyłem od brata hantle i kontynuuje treningi w domowym zaciszu.

Nie zwykle inspirujące były też rozmowy, jakie prowadziliśmy z chłopakami. Czy to podczas wielogodzinnej jazdy, czy to podczas kąpieli w oceanie. Niezwykle owocne były też rozmowy prowadzone przed snem, często przy butelce wina co bardziej rozwiązywało języki. Pozwoliło to spojrzeć na niektóre aspekty życia, jak i na samego siebie, z nowej perspektywy.


sobota, 27 sierpnia 2011

Dalej w drodze


Jestem pod ogromnym wrazeniem oceanu. Jego rozmiarów i siły. Juz nie duze fale przy brzegu robią z człowiekiem co chca. Długotrwałe uderzając w skały tworza niesamowite klify. Jest to znakomita inspiracja do chwili refleksji na temat tego jako silni jestesmy. Jako jendostki i jako caly gatunek. Moj wniosek jest taki ze z siłami natury radzimy sobie względnie dobrze gdy maja one w miare statyczny charakter. Jednak wzrost dynamiki pewnych zjawisk pokazuje jak watle są fundamenty naszej cywalizacji. Uczy to pokory.

Podczas jazdy przez Hiszpanie właściwie caly czas mieliśmy do czynienia z polpustynnym krajobrazem za oknem. Widoki jak z westernow. Na niektórych odcinkach dodatkowym urozmaiceniem były gory.

Te cechy klimatu sprawiały ze bardzo żadko spotyka sie osady ludzie. Do tego są one zazwyczaj nie wielkie. Jak wyglada świat i zycie w takich miejscach gdzie kazdy kazdego zna? Jak wiele rozni sie ich codzienności od naszych zabieganych dni w wielkich miastach? Jak duży jest ich świat?

Mysle ze wraz z rozwojem komunikacji i transportu ich świat staje sie coraz większy. Na poczatku pewnie wirtualnie, dzieki internetowi. Dla takich ludzi komunikacja przez net moze miec szczegolnie duze znaczenie. Wiem to z własnego doswiadczenia. Sam pochodzę z nie dużego miasta. Wyrywalem sie z niego kilkakrotnie, zazwyczaj szykujac sobie grunt wlasnie przez internet. Nasi przodkowie nie bardzo mieli takie możliwości. My oproch rozwoju technologii mamy tez względna swobodę poruszania sie, zmiany miejsca zamieszkania i objęcia posady. Tak wiec jesli narzekasz ze Ci złe w tym miejscu w ktorym jestes teraz to albo rusz dupę aby to zmienic albo tez rusz dupę i zmien miejsce. Ludzie przed nami nie mieli takiej szansy. Docen to!

Czesto leżąc na płazy spotykamy sie z natlokiem wszelkiej maści przedawcow. Oferują od okularów, przez piwo i torebki po narkotyki. Do tego dorzuca jeszcze pare usług jak tatuaz z henny czy masaż. Robią to zazwyczaj żałośnie zawodzac nazwę oferowanego towaru. Dodaj do tego narzucanie sie wypoczywajacym i domyslisz sie ze chyba gór złota na tym nie robią. Trzeba byc mocno zdeterminowanym albo naiwnym aby skorzystać z ich usług.

Na barcelonskiej plazy, wsród całego tego irytującego zgiełku pojawił sie ktos odmienny. Mial na głowie tacę z paczkami, a w ręce trójkąt na ktorym grał. Do tego spiewal i poruszał sie troszke jak oblakany. Ani przez chwile nie mowil ze cos przedaje. Po prostu robił show. Podobało sie ono ludzia, wiec sami podchodzili do niego i zapraszali aby sprzedał im paczki. Badz inny, rób inaczej!

czwartek, 25 sierpnia 2011

Kolejna doza inspiracji z podrozy


Znów mam kilka rzeczy, na ktore zwróciłem uwage podczas podrozy.

Pierwsza z nich jest infrastruktura drogowa w hiszpańskich górach. Jesli porównamy ja do polskiej, to nie ma porównania. O fatalnych warunkach i olbrzymich korkach ma Zakopiance słyszymy przecież w mediach co najmniej pary razy w roku. A przecież to droga do najpopularniejszego kurortu górskiego w kraju.

W Hiszpanii na wyższym poziomie są chyba nawet wiejskie drogi górskie. Chociaz tutaj trudno użyć pojęcia wiejski, o czym troche pozniej. Drogi są naprawdę dobrej jakosci, gdzie trzeba są estakady, gdzie indziej tunele czy wyłom w górach. Widok kilku krzyzujacych sie w górach dróg jest niesamowity. Jak oni tego dokonali? Albo inaczej: jak polscy budowniczowie i politycy tego nie zrobili?

Jesli jestem juz przy górskiej infrastrukturze to takze ta sprzed wielkow robi wrażenie. Pozostałości po zamkach i warowniach ma szczytach gory marzą sie chwile zastanowić. Jak oni to zbudowali? Jak w ogole zdołali wnieść tam budulec? Ile ludzkiego trudu i zycia to musiało kosztować?

Kolejne inspirujące zjawisko to system naliczania opłat na portugalskich drogach ekspresowych. Nie tam bramek, na których trzeba sie zatrzymywać i dokonywać opłat co zmniejsza płynność ruchu. W ich miejsce znajdują sie bramki z fotokomorka. Skanuja one przejezdzajaca pod nimi pojazdy. Jesli ma on na przedniej szybie winete ta ja obciąża opłata. W innym przypadku robi fotkę i właściciel pojazdu dostaje poczta wezwanie do zapłaty opłaty. Dokładnie tak jak w przypadku mandatów wlepianych przez fotoradary. Inspirujacy przykład wykorzystania znanego rozwiazania w nowych kontekcie.

Co przypomina mi o tym, ze caly czas szukam nowego kontekstu dla licznika na światłach. Na razie znalazłem to w juz kilku innych kontekstach, gdzie zostało zastosowane. Szukam takiego, w ktorym bedzie to uzyteczne, a jeszcze nie znalazło zastosowania.

Na koniec nowy pomysl, ktory narodził sie pod wpływem zblizania sie moich urodzin. Bedzie to apka na facebooka. Użyteczna i dochodowa. W jej realizacji przyda sie kilka pomysłów z przeszłości.

środa, 17 sierpnia 2011

Poza podroza


W dzisiejszej notce na chwile zatracamy podrozniczy charakter, aby podzielic sie z Wami dwoma inspiracja, absolutnie nie związanymi  z nasza wyprawa. Miały one miejsce w ciagu kilku ostatnich dni i mysle ze warto wyciągnąć z nich słuszne wnioski.

Pare miesięcy temu Magda miała trudności ze znalezieniem satysfakcjonującej ja pracy. Sytuacja ta ja troche frustrowala. Stwierdziliśmy wtedy ze nie warto sie tym za bardzo przejmować. Najwyraźniej nie byl to odpowiedni czas na rozkwit jej kariery, ale na pewno taki wkrótce przyjdzie. Należy wiec sie nie poddawać i dalej robic swoje.

Tak tez sie stało. Teraz Magda ma nie tylko stała prace, ale rowniez dodatkowe zlecenia. Do tego ma kilka atrakcyjnych propozycji na najbliższa przyszłość. Teraz powodem do zmartwień stał sie, w miejsce braku pracy, jej nadmiar. Nie frustruje juz fakt, ze nikt nie decyduje sie ja zatrudnić. Pojawia sie za to problem, na ktora propozycje sie zdecydowany.

Jest to znakomity, z zycia wzięty przykład na to, ze nie należy przejmować sie chwilowym brakiem efektów naszych wysiłków. Kontynuujmy je wiec, jesli prowadzą nas do obranego celu. Pomysmy co najwyzej nad tym, aby nasz trud byl jak najskuteczniejszy.

Kolejna inspirująca to post z Zen Habits. Mówi on aby rzeczy małe robic od razu, gdy sie o nich dowiemy. Nie odkładać ich pozniej. Jest to troche sprzeczne z filozofia robienia najpierw rzeczy ważnych i trudnych. Ale tylko pozornie.

Gdy masz świadomość ze wisi nad Toba kilka drobnych rzeczy, wtedy cześć z nich zaprzątać Twoja uwage. Niby wykonujesz swoje zadanie, ale myslisz tez o tych wszystkich sprawach, ktore odlozyles na pozniej.

Gdy wiec pojawia sie nowa rzecz do zrobienia, zrób dwie rzeczy: określ od razu czy jest na tyle ważna ze sie nia zajmiesz. Jesli nie, to problem mamy z głowy. Jesli tak, to sprawy do załatwienia w kilka minut zalatw od razu, abys mogl przestać nad nimi myśleć. Jesli rzecz wymaga wiecej czasu, od razu zaplanuj kiedy zajmiesz sie jej wykonaniem. Osadzenia zadanie dokładnie w czasie zwalnia Cie z obowiązku myślenia o nim teraz. W koncu na to tez przyjdzie czas. W tym miejscu łącza sie nasze dwie dzisiejsze inspiracje.

I rodzi sie inspiracja trzecia. Podręcznik podstawowy Toastmasters. Dokładniej projekt czwarty w nim zawarty. Jest on dla mnie inspiracja, aby w tym poście używać zdań prostych. Mam skłonności do używania zdań wielokrotnie złożonych. Widać to szczegolnie dobrze na piśmie. Utrudnia to odbiorca zrozumienie przekazu. Dlatego lepiej używać zdań prostych i krótkich, nie wyrafinowanych slow. Bardzo wazne są tez powtórzenia. Dlatego powtórzę teraz: na wszystko przyjdzie odpowiedni czas.

poniedziałek, 15 sierpnia 2011

Dalsze podróżnicze inspiracje

Musze przyznac, ze im dalej jedziemy i im dłużej jedziemy tym mniej widać inspiracji. Moze to wynika ze najwiecej nowych rzeczy juz zobaczyłem. Moze dlatego ze Francję przejechalismy w mgnieniu oka a Hiszpania nie jest mi obca? W kazdym badz razie wydaje ze inspiracji widze coraz mniej.

Jesli chodzi o Francję to zaciekawily mnie tam dwie rzeczy. Wszechobecne ronda i zdecydowana większość stacji benzynowych pod marketami i pod ich szyldem. Dlaczego tak jest? Co sie za tym kryje?

W Hiszpanii jestesmy zdecydowanie dłużej wiec tez zdecydowanie wiecej inspiracji zostało wylapane.

Najważniejsza do tej pory myśl narodziła sie wieczorem w San Sebastian. Lezelismy z chłopakami wieczorem, na trawce, nieopodal oceanu popijając winko. Zdałem sobie sprawę ze dawno nie raczylem tego sie tego typu przyjemnosciami. A przecież nie trzeba nigdzie wyjeżdżać aby stosowac tego typu wypoczynek na łonie natury. Przecież takze w Warszawie są miejsca gdzie mozna sie położyć na trawce i wy odzywać mruzac oczy ku święcącego słońca.

Wiec z jakiego powodu tego nie robimy? Z naszej dyskusji wynikl glowny powód, dosc powszechny. Zwię sie on praca. I rzeczywiscie, gdy nie pracowałem i mieszkałem w Puławach popołudnia i wieczory spedzane w gronie przyjaciol w parku były codziennością. Dosc czesto spędzalo sie tam wrecz całe dni.

Teraz jest praca wiec albo nie mamy czasu na to albo po prostu tak rzucilismy sie w wir zycia, ze zapomnieliśmy ze mozna. Jesli chodzi o mnie to czas raczej nie jest największym problemem, bo moge pracowac kiedy chce i mam w tym duża swobodę. Tak samo angieslkiego ucze sie w tych godzinach ktore mi akurat pasują. Wiec chyba po prostu zapomniałem ze mozna. Całe szczescie ze sobie o tym przypomnialem. Po powrocie z tripu trzeba bedzie zwiedzić warszawskie parki i okolice Wisły. Wstyd przyznac ze mając Wiśle rzut bretem, no moze dwoma, od domu w ciagu ponad dwóch miesięcy nie dane mi bylo nad nia sie pojawic.

Tak wiec po powrocie do domu trzeba bedzie brać ze soba Magde i rowery i wygniatsc polska trawę i cieszyć miche do polskiego słońca. Poki jeszcze jest.

Podczas naszej podrozy namiętnie odwiedzamy McDonaldsy. Nie dlatego, zeby sie w nich stolowac, ale skorzystać z innych dobrodziejstw takich przybydkow jakim są łazienki oraz darmowy internet. Dzieki temu mozemy zostac w kontakcie z cywilizacja i bliskimi nam osobami bez płacenia miliardowych opłat roamingowych.

Podczas jednej z takiej wycieczek okazało sie ze w Hiszpanii nie ma shakow w ofercie. Zobaczyłem tez wynalazek ktory czyni chyba fast foody jeszcze bardziej fast. Automaty do składania zamowien. Nie wiem jak to działa i jak odbiera sie zarcie ale dla mnie jest to bez dwóch zdach inspirujące.

Jesli jestesmy juz przy maszynach, to taka jedna zawladnela ma wyobraźnia całkowicie. Na stacji benzynowe przy drodze wymienialismy olej. Obok stała automatyczna myjnia samochodowa. Nie byl to garaż do ktorego wjeżdża sie lub przejeżdża autem. Była to raczej rama na szynach, ktora parokrotnie jeździła wzdłuż auta.

Na poczatku byłem zamyslony nad tym, skąd ona wie co ma robic w danym momencie, w jakiej odległości od auta znajdują sie elementy czyszcace itp. Po chwili doznałem olśnienia i zdałem sobie sprawę ze caly sekret cudownosci i inteligencji tkwi w tym ze po prostu powtarza po sobie sekwencje prostych kroków i ogranicza do minimum robienie rzeczy zbędnych.

Moze to zabrzmi dziwnie ale postanowiłem wtedy przenieść te inspiracje myjnia automatyczna do swojego zycie poprzez rozbijanie wykonywanych czynności na poszczególne kroki. Daje nam to wiele korzyści.

Po pierwsze juz stara zasada głosi dzieł i rzadz co znaczy aby rozbijać problem czy zadanie na mniejsze. Dzieki temu nie wydaje sie to nam juz takie duze, straszne i trudne w związku z czym podchodzimy do zadania z większym entuzjazmem i jego rozwiazanie idzie nam szybciej i daje wiecej radosci.

Po drugie gdy wyselekcjonujemy poszczególne kroki, wtedy mozemy zdać sobie sprawę, ze cześć z nich jest robiona za czesto albo nie powinna byc robiona w ogole bo nie daje żadnej końcowej wartosci.

Finalnie, w koncu mozemy manipulować sekwencjami kroków, jakie maja miejsce w naszym procesie. Moze inna kolejność da nam oszczędności, szybsze wykonanie zadania badz wiecej radosci w trakcie pracy.

Wiecej o Hiszpanii w krotce, bo podczas pisania tej notki okazało sie z inspiracji stad wcale nie ma tak mało. Za co Was wszystkich nie przepraszam.

sobota, 13 sierpnia 2011

Belgia

Kolejnym krajem na szlaku naszej podrozy była Belgia. I tutaj chociaz nasz pobyt byl dosc krótki, bo trwał nie cała dobę, to podłożył kamien wegielny pod kilka rozwarzan.

Pierwsza wspaniała rzecz w tym kraju to fakt ze od ponad roku nie ma on rzadu. A kraj jakoś caly czas istnieje i ludzie maja sie dobrze. I nic dziwnego, w koncu prawo i instytucje publiczne caly czas działają. Zmniejszyły sie tylko, pewnie nie znacznie, koszty utrzymania administracji. Dużym plusem tej sytuacji jest paradoksalnie wzrost stabilności politycznej. Rząd nie wyjmie z rękawa jakis kwiatków legistlacyjnych bo go po prostu nie. O ile w kraju z taka tradycja demokracji jak Belgia moze nie byc to szczegolnie widocznie to wyobrazmy sobie podobna sytuacje w Polsce. Nie mamy rzadu wiec nie tworzy on prawa uderzającego w obywateli czy rujnujacego poszczególne branże biznesu po to by pilnie latac dziurę wyborcza czy zyskac kilka punktow procentowych w sondażach. Piekna sprawa, tylko jak to zrobic w Polsce?

Druga rzecz to podziemna droga prowadząca przez Brukselę. I podziemne parkingi, ktore  mozna spotkac właściwie we wszystkich centrach dużych zachodnich miast. Jednak dopiero w stolicy Belgii, pod wpływem podziemnej arterii zwróciłem na nie uwage. Znakomita inspiracja dla budowniczych Warszawy i innych polskich miast. Czy obok nowo budowanych stacji nie mozna stworzyć przy okazji parkingów. Na obrzeżach wykorzystywane jako darmowe park and ride a bardziej w centrum czysto komeryjnie? Czy obok tunenelu metra nie moze wieść tunel drogowy? Byc moze nie ape mysle ze warto stawiać sobie takie pytania, bo kiedys okazac sie moze ze mozna.

Podczas naszego krótkiego pobytu w Belgii wpadliśmy na chwile do rodziny Ardeniego. Zostaliśmy tam bardzo dobrze ugoszczeni, co o kilka godzin wydłużyło nasz pobyt w tym kraju. Nikt z tego faktu nie rozpaczal, wrecz przeciwnie. Zostaliśmy tam przyjęci jak swoi: stoły uginaly sie od jadła i trunków gdy w około krążyły tony swobodnej rozmowy.

Wlasnie obraz zycia w Belgii, naswietlony przez naszych gospodarzy, moze byc dobra i spora inspiracją do tego by opuścić nasza ojczyzna i zamieszkać w innym państwie. Rzeczywistość wyglada tak, ze pewne rzeczy i aspekty o ktore w Polsce trzeba walczyć czy wracowywac latami tam są obowiązującym standardem, wiec uzyskuje sie je juz na wejściu. Podobnie użyteczność państwa, jego instytucji i całego środowiska w krajach zachodnich jest duzo wieksza. Żyje sie po prostu łatwiej i przyjemniej. Duzo łatwiej o godne zycie. Czy jest wiec sens poświęcać w Polsce swoj entuzjazm i energię na pokonywanie przeszkód ktore gdzie indziej? Czy tez wysilanie sie co nie miara i marnowanie czasu na zdobycie czegos, co gdzie indziej dostajesz od ręki?

Moim zdaniem niebardzo. Dlatego myśl o emigracji do Hiszpanii w najbliższych latach rozpala sie bardziej w moim sercu. Wydaje mi sie ze rowniez dla Magdy ta myśl jest coraz bardziej pociagajaca i akceptowalna. Nie trzeba przecież przeprowadzać sie tam na stałe ale chociażby zaczac od zimowania czy kilkudniowych wapadow. Zycie pokaże.

piątek, 12 sierpnia 2011

Reszta inspiracji z Amsterdamu

Ten post poświęce reszcie inspirujacych ludzi, zjawisk i rzeczy jakie rzucily mi sie w oczy podczas krótkiego pobytu w tym miescie.

Pierwsza z rzeczy jaka rzuca sie w oczy, zaraz po natłoku rowerów jest otwartość i uprzejmość lokalnej ludności. Zagadnieci chetnie rozmawiają i udzielają pomocy. Co wiecej, zagadna do Ciebie w miejscach publicznych, jak np. Knajpy czy restauracje.

Słyszałem opinie ze teraz ta otwartość, czy to na Polaków czy wszelkich 'obcych' jest mniejsza niż jeszcze kilka lat temu. Ja jednak nie mając żadnej skali porównawczej z przeszłości oceniam ta otwartość bardzo wysoko.

Patrząc dalej na tamtejszych ludzi zwrocmy uwage na kwestie językowe. Przede wszystkim kazdy rozmawia tam po angielsku. Wydaje mi sie ze w większym procencie niz w Niemczech, nie wspominając juz o hiszpanach czy francuzach. Tak wiec po angielsku dogadasz się tam doskonale, co jest dla mnie szczegolnie budujące poniewaz niedawno wznowilem nauke tego języka i miałem teraz okazje sprawdzic sie na rzeczywistym polu walki. Z przebiegu tych manewrów jestem jak najbardziej zadowolony.

Kolejna kwestia to polskie kwestie wtracane do nas przez wszelkiej maści sprzedawców, barmanow czy dilerów. Ma to sprawić aby potencjalny klient poczuł sie doceniony i sprawdza się świetnie, wiec jest stosowane chyba pod każda szerokością geograficzną. Dla nas moze byc inspiracja do tego, aby podczas rozmowy wychodzić ku naszym rozmówca, przyjmować ich punkt widzenia czy wartości. Na pewno łatwiej bedzie wtedy sie dogadywać, gdy rozmówca zobaczy ze "gadamy w jego języku".

W powyższym akapicie padło juz słowo diler, wiec myślę ze to dobre miejsce by napisać kilka slow na temat prostytucji i lekkich narkotyków.

Czy jest to i inspirujące?

Na pewno zachęca do przemyśleń czy działania te są dla kogokolwiek szkodliwe. Jesli są szkodliwe tylko dla ich uzytkownikow i nie jest to jednoznaczne, to moim zdaniem nie mamy prawa ich zabraniac. Bo w imię czego?

Same narkotyki, poprzez zmianę stanu świadomości i udostępnianiu nam możliwości zmiany postrzegania rzeczywistości rowniez mogą nam dostarczyć inspirujacych doświadczeń. Czy podobnie jest z prostytutkami? Tego nie wiem bo nie mam praktyki.

Na koniec rzecz ktora bedzie znakomita inspiracja służb transportowych w Polsce. Żywe osoby na pętli przy dworcu których zadaniem jest udzielanie pomocy podroznym to mistrzostwo swiata. Bardzo duża pomoc dla osob nie mówiących po Niderlandzku i wcale nie znających miasta, ktorym nazwy przystanków i ulic nie mówią właściwie nic.

To tyle odnośnie wrażeń wyniesionych z Amsterdamu, ktorymi chciałem sie z Wami podzielic.

W następnej notce spotkamy sie w Belgii.

A tymczasem mam dla Was bardzo inspirujące wydarzenie, ktore bedzie miec miejsce na poczatku września. Mowa o łódzkim TEDx, na który mozna sie rejestrować do 21  sierpnia. Udzial jest bezpłatny, ale podlegający selekcji. Zaproszone osoby zostana wyselekcjonowane na podstawie tego co napiszą o sobie w swojej aplikacji. Ja juz swoja złożyłem i mysle ze zostanę zaproszony na impreze. Czy będziemy mieli tam okazje sie poznac lub spotkac?

Na koniec jeszcze pare slow dla tych, którzy nie wiedza czym jest TEDx. Wyjaśnienie zalezy zaczac od tego, czym jest TED. To cykliczne imprezy w ramach których mowcy dziela sie z odbiorcami ideami, ktore kolokwialnie mówiąc są ciekawe, nie szablonowe i warte podzielenia sie nimi z szersza publicznoscia. Nagrania z tych eventow mozecie znaleźć wpisując w Google lub YouTube hasło: ted talks

TEDx'y to po prostu niezależne imprezy organizowane w ramach tej formuły w rożnych miejscach na świecie.

czwartek, 11 sierpnia 2011

Amsterdamskie inspiracje

Czym i do czego moze nas zainspirowac Amsterdam?

Przede wszystkim może wzbudzić nasze refleksje na temat naszych nawyków dotyczących przemieszczania sie po miescie. Bardzo duża liczba ludzi jeżdżących rowerami płynnie wsród przechodniów i aut. Setki czy tysiące jednosladow zaparkowanych przy kazdej ulicy. A najwieksze wrażenie robi piętrowy parking w okolicach dworca.

To wszystko, wraz z prostota a wiec i tanioscia zdecydowanej woekszosci rowerów ktorymi jeżdżą Holendrzy sprawia ze taka forma transportu wydaje sie wysoce użyteczna i efektywna. Dołoż do tego bardzo rozległą sieć ścieżek rowerowych i wiesz juz dlaczego ta forma transportu króluje w Amsterdamie.

A czy rower moze zyskac większe znaczenie w Polskich miastach? Moim zdaniem tak i dzieje sie to na naszych oczach. Oczywiscie skala tego zjawiska, z różnych względów takich jak infrastruktura centrów polskich miast czy klimat, zawsze bedzie w tyle ze Niderlandami. Ale przecież dzieją sie dobre rzeczy w tym kierunku:

- coraz wiecej ścieżek rowerowych. W starsze osiedla wciskane są byc moze czasem troche na sile ale w nowszych dzielnicach, takich jak warszawskie nowodwory ktore zamieszkujemy, są one zaplanowana i integralna częścią infrastruktury

-  całkiem spora grupa, zwłaszcza młodych, mieszkańców dużych polskich miast aktywnie korzysta z roweru, miedzy innymi jako środka transportu ktorym dociera do pracy

- dużo akcji propagujących ten środek lokomocji, np. Masy Krytyczne

- ostatnie zmiany w kodeksie drogowym ułatwiające zycie rowerzysta

Co daje nam rower jako powszechny środek transportu? Przede wszystkim korzyści ekonomiczne. Koszt zakupu prostej holenderki, zwłaszcza gdy stanie sie standardem na polskich drogach a nie ciekawostka to nie wiecej niz kilkaset złotych. A znikają nam koszta utrzymania i napedzania auta badz korzystania z transportu publicznego.

Do tego zmniejszenie emisji spalin oraz pozytywny skutek na zdrowie i samopoczucie uzytkownikow. To chyba dzieki codziennej jeździe na rowerze holenderskie kobiety, w kazdym wieku, są niezwykle zgrabne.

Na koniec tych rowerowych rozwazan warto spojrzeć krytycznym okiem na siebie samego jako na użytkownika roweru. Czy jeżdżę nim do pracy? Nie, poniewaz pracuje z domu:) Ale czy korzystam z niego aktywnie, czyto do przemieszczania sie w celu załatwienia jakis sprawonkow czy tez jeżdżę duzo dla przyjemności? Na oba aspekty tego pytania musze odpowiedziec negatywnie. Uwazylem go aktywnie tylko przez tydzien badz dwa po przywiezieniu go z Pulaw, po czym poszedł w odstawić.

Myślę wiec, ze  po powrocie do Polski świetnym pomysłem bedzie odliczyć, ustawić hamulce i użytkować na co dzień rower.

Mam jeszcze kilka przemyśleń inspirowanych Amsterdamem, ale objętość tej notki inspiruje mnie do tego, aby zakończyć ja w tym momencie. Tak wiec ta notka zostaje stricte rowerowa a reszta rozważań z Amsterdamu znajdzie swoje wspólne miejsce w kolejnej notce.

poniedziałek, 8 sierpnia 2011

7 sierpnia

Pierwsza inspiracja na dzis jest kolejny pomysl ktorym podzielił sie z nami Augustus. Jest to metoda na zapietywanie i rozwijanie pomysłów. Gdy rodzi sie sie jakis pomysl, to od razu go zapisusz. Choćby w postaci kilku zdań badz nawet pojedynczego hasła. Do tego celu swietnie nadaje sie notatnik w telefonie, poniewaz zawsze mamy go pod ręka. A chyba jeszcze lepiej używać do tego celu Google Docs, bo pozniej mozna to wygodnie edytowac na komputerze.

Potem, gdy znajdziesz czas na przejzenie dokumentu z pomysłami moze jeden badz kilka z nich rozwinąć do troche bardziej szczegółowej postaci badz powiazac ze soba podobne idee. Tak samo mozesz w dowolnej chwili rozszerzyć pomysl o wlasnie rodzące sie przemyślenia. 

Dzieki temu zyskujesz całkiem konkretna bazę pomysłów, których mozesz używać w razie zapotrzebowania i wcielac je w zycie gdy nadejdzie na nie czas. Dzieki temu nie za omijasz swoich pomysłów i mozesz do nich wrócić gdy bedziesz mial lepsze możliwości ich realizacji.

Podczas jazdy po Szczecinie dosc czesto widzieliśmy liczniki, odliczajace czas do zmiany światła. Gdzie jeszcze informacja o tym, kiedy nastąpi zmiana stanu moze byc przydatna? Dobry temat do przemyślenia, ktory moze dac prosty pomysl na biznes. Wiec bede nad tym myślał.

niedziela, 7 sierpnia 2011

Dwa inspirujące momenty podrozy

Dzis, pisząc ten post spod granicy z Republika Federalna Niemiec, chciałbym podzielic sie z Wami dwoma inspiracjami ktore wydarzyly sie podczas wczorajszego dnia podrozy.

Pierwsza z nich to spotkanie z Augustusem, człowiekiem z ktorym dane nam bylo pracowac w Nicolas Games. Niewiele sie od tego czasu zmienil i caly czas jest wizionerem. Interesuje sie wieloma dziedzinami zycia i obmysla wiele naprawdę rewolucyjnych pomysłów. Nie ktore mozna uważać za zbyt wyniosła, ale z pewnością nie mozna mu odmówić odwagi i kreatywności. Pomysły odnośnie architektury i muzyki jakie nam wczoraj przedstawił moga naprawdę urwać dupę. Choć ja osobiscie nie chciałbym żyć w świecie w ktorym niektóre jego pomysły staną sie codziennością. Ale sporej rzeszy ludzi moga one nie tylko pasować co diametralnie odmienić ich zycie. Pytanie tylko czy na lepsze.

Druga inspircja to po prostu nagłówek newsa rzucony przez Ardeniego gdy przegladal internet podczas jazdy. Głosił on ze Wikipedia ma kłopoty bo brakuje jej redaktorów. Moze by wiec tak pisać artykuły dla anglojezycznej wersji aby przy okazji podszlifowac język. Znakomita opcja na ktorej wszyscy skorzystają.

sobota, 6 sierpnia 2011

Inspirujący feedback

Dzisiaj chciałbym przede wszystkim o feedbacku jaki dostałem do poprzedniej notki.

Pochwalilem sie nia na facebooku i w komentarzach dostałem sugestie aby przed upublicznieniem czegos najpierw zadbać o ortografie i gramatyke publikowanych treści. Rzeczywiscie pisałem ja wieczorem, tuz przed snem zmęczony i do tego na iPadzie wiec byłem swiadom tego, ze jakies błędy sie tam znajdować musza. Jednak jak przeczytałem to jeszcze raz to stan stylistyczny i gramatyczny byl rzeczywiscie fatalny. Z miejsca go pooprawilem, zainspirowany Waszym feedbackiem, aby erze towar sie godnie.

Najblizsze notki bede pisał z podrozy, na iPadzie wlasnie, wiec pod katem stylistyki i ortografii moze nie byc rewelacyjnie. Ale doloze wszelki starań aby bylo chociaz przyzwoicie.

Regularnosc pojawiania sie nowych notek tez moze spaść, ale co kilka dnia na pewno pojawiać bedzie sie cos nowego.

czwartek, 4 sierpnia 2011

Stać do pracy

Znowu moją główna inspiracją dnia jest post na Zen Habits.

Tym razem stanie przy pracy jest na rzeczy. Wszyscy wiemy ze siedzacy tryb zycia jest nie zdrowy. Moze by tak wiec na chwile wstać i stać przy pracy. Ja mam zamiar sprobowac!

Gdy przeczytalem ten post, wrzucilem krzesło na biurko (całe szczęście mamy z Magda w domu staroświeckie drewniane krzesła, a nie obrotowe szyki biur), na to kilka książek i daje radę. Dziś przez godzine, czyli dwa interwaly po 20 minut, pracowałem na stojąco. I było całkiem dobrze, choć oczywiście trzeba było trochę przenosić ciężar ciała z nogi na nogę i przejść sie po pokoju w czasie wykonywanie się testów.

Po pierwszym wrażeniu pomysł mi się podoba. Az trochę szkoda że od soboty urlop i nie będzie można od razu stestowac go głębiej. Wydaje mi się, ze na stojąco jest się bardziej pobudzonym, wiec mam zamiar pierwsze dwie godziny pracy rano zaczynać od stania. Nie jest to moze bieganie, ale powinno wystarczająco pobudzić.

Oczywiście nie od razu psu azor więc zaczynam od jednej godziny. I mam nadzieję ze będe o tym pamiętał, gdy wrócę z urlopu.

Jeśli jesteśmy przy urlopie, to w sobotę z dwójka przyjaciół udajemy się w trip samochodowy po Europie. Fakt, ze ostatnio uczę się angielskiego zainspirował mnie do tego, aby podczas podróży przejść z chłopakami w Steve mode, czy rozmawiać po angielsku. Ardeni jest wstępnie na tak, myslę ze Bartek też będzie.

Wieczorem wpadł do mnie na piwko Ardeni. Chłopak, z którym zdarzyło mi się wspólnie pracować, a nawet mieszkać, podczas pobytu na Śląsku/w Zagłębiu. Bardzo lubię z nim rozmawiać, bo cenie sobie jego podejście do życia. Chyba dość zbliżone do mojego, to jednocześnie na tyle inne by czasem mogło inspirować.

środa, 3 sierpnia 2011

Dzień inspirowany przez...

Krótki raporcik z dzisiejszej inspiralności:

1) Zacznijmy od muzyki. Dzisiaj posłuchałem sobie trochę Indios Bravos i ich teksty są niesamowite, bardzo się z nimi utożsamiam. W sumie to coś podobnego do postów na Zen Habits z tymże podane w przyjemniejszej formie i zazwyczaj po polsku. Zresztą posłuchaj i zobacz sam. Zacznij od tego:


2) Wczoraj na fejsbuku dostałem wiadomość czy moja strona służąca do nauki języków obcych metodą tysiąc najpopularniejszych słów jest moja i czy chce na niej zarabiać. Kryła się za tym propozycja przystąpienia do programu partnerskiego produktu bazującego na tej właśnie metodzie. Zainspirowało mnie to, aby samemu na bazie tego stworzyć płatny produkt. Myślałem już o tym jakieś pół roku temu, a skoro teraz ktoś na tym zarabia, dlaczego ja bym miał nie robić tego samego, tylko lepie? Będę więc o tym także myślał w przyszłości

3). Dzisiejsze spotkanie klubu Toastmasters Leaders, na którym wygłosiłem swój trzeci projekt, było jednym wielkim zbiornikiem inspiracji. Do tego jak pięknie można przemawiać, jak się bawić głosem, mową ciała czy jak płynnie można posługiwać językiem.

wtorek, 2 sierpnia 2011

Inspiracje z Zen Habits

W ciągu ostatniej doby moje inspiracje miały miejsce głównie podczas lektury blogu Zen Habits. Ponieważ dopiero poznaje ten blog, to zapoznaje się również z archiwalnymi jego treściami.

Wczoraj przeczytałem co najmniej kilka takich notek, z czego szczególnie inspirujące były dwie.

Jedna z nich mówiła o tym, że nie warto mieć oczekiwań. Ponieważ gdy się je ma, to mogę one zostać nie spełnione. Co owocuje naszym rozczarowaniem, które zazwyczaj nie jest pozytywnym odczuciem i negatywnie wpływa na nasz stan emocjonalny. Jeśli natomiast działamy i żyjemy bez oczekiwań, znacznie zawęża się pole, na którym mogą spotkać nas rozczarowania. Z drugiej strony życie staje się bardziej ekscytujące, bowiem gdy nie oczekujesz niczego, to wszystko może Cię zaskoczyć. Zaczniesz dostrzegać i doceniać naprawdę proste rzeczy dziejące się na co dzień. Po więcej odsyłam do wspomnianej notki.

Druga notka, na którą szczególnie zwróciłem uwagę i która stanowi dla mnie wartość samą w sobie, jest notka jak być szczęśliwym tu i teraz. Dobrą strategią na to jest zdanie sobie sprawy, że to co robisz teraz, czym zajmujesz się obecnie jest czymś wspaniałym i w tym momencie nie możesz robić nic lepszego. A skoro robisz najlepszą możliwą rzecz, to musisz być szczęśliwy. Aby dowiedzieć się jak to się je i dlaczego z ketchupem zobacz do tej notki.

Od jakiegoś czasu słucham podcastów na temat zarządzania: Manager Tools. Czynię tak dlatego, że od jakiegoś czasu czuję coraz silniejszą, narastającą potrzebą przejścia w pełni z roli człowieka IT, który spędza większość czasu przed komputerem, spełniając czyjeś polecenia a po godzinach nakreślającym swoje wizję, w rolę człowieka z własnym, prawdziwym biznesem. Pisze prawdziwym biznesem, ponieważ samozatrudnienie to dla mnie nie do końca prawdziwy biznes. Dalej robisz bezpośrednio to co ktoś inny chce.

Słuchanie tego podcastu, wraz z wczorajszą wizytą w biurze brata zainspirowało mnie do tego, by po urlopie wrócić do pomysłu stworzenia open source'owym projektów railsowych, w których ludzie będą mogli doskonalić swe szlify programistyczna a ja nabiorę doświadczenia w zarządzaniu ludźmi i projektem.

Przy okazji mogą powstać potrzebne mnie czy bratu produktu. Same korzyści, więc trzeba się tym zająć.

Pomyślałem też o tym, by zacząć pisać bloga na temat przymusu ubezpieczeń. Może być to przydatne narzędzie marketingowe i dobry motywator przy powstaniu i sprzedaży mojej książki o tym, jak obniżyć swoją składkę zdrowotną. Więcej na temat książki na jej stronie. Inspiracją do tego był mój dotychczasowy stan umysłu i życie które go ukształtowało, a w szczególności wystąpienie na zeszłotygodniowym spotkaniu Top Career Toastmaster na temat ZUS.

Ostatnią rzeczą, o której chce napisać, to inspiracja od mojej siostry. Dość często spotykamy się ze znajomymi i gramy w gry planszowe. Ostatnimi czasy pojawia się na nich siostra. Za każdym razem gdy gra w jakąś grę po raz pierwszy to albo wygrywa albo chociaż jest po zwycięskiej stronie. Przy czym twierdzi że trochę nie ogarnia i po jej niektórych zagraniach widać że tak w rzeczywistości jest. Świadczy to o tym, że nie warto za dużo myśleć i planować, tylko grać na bieżąco. Tak samo jak powinno się czynić w życiu, bez planów/oczekiwań tylko działanie, według wspomnianej notki na Zen Habits.

poniedziałek, 1 sierpnia 2011

Blog inspirowany blogiem

Ten blog jest zainspirowany postem na blogu Zen Habits na temat wypracowywania nawyków rozbudzających pasję.

Jedną z sugestii działań, mających pomóc w rozpaleniu w sobie wszechogarniającego ognia pasji jest prowadzenie dziennika inspiracji, w którym to piszemy o tym co nas inspiruje na co dzień. Poświęcamy go ludziom, miejscom, wydarzeniom i rzeczom, które nas ekscytują i inspirują.

Dzięki temu łatwiej jest nam dostrzec piękno, które spotyka nas codziennie i często przemyka niezauważone. Jeśli jednak codziennie poświęcimy wieczorem kilka minut na przypomnienie sobie takich szczególnie inspirujących momentów i ich zapisanie, możemy z tego wynieść niesamowicie wiele.

Po pierwsze uświadomimy sobie jak wiele pięknych i dobrych rzeczy spotyka podczas szarej zawieruchy dnia powszedniego. Jeśli jeszcze zastanowimy się nad nimi chwilkę zobaczymy jak wielkie inspiracje mogę one wnieść do naszego życia: czy to prywatnego czy zawodowego. Uzyskamy dzięki temu większy spokój ducha, co zaowocuje szybkim zaśnięciem i spokojnym snem, dzięki czemu dnia następnego budzimy się rześcy i pełni energii.

Dodatkowo codzienne poświęcanie od kilku do kilkunastu minut na prowadzenie dziennika inspiracji jest znakomitym ćwiczeniem prowadzącym do wykształcenia nawyku systematyczności.

Osobiście uważam że taki dziennik może mieć bardzo dużą wartość dla osoby go tworzącej jak i potencjalnych czytelników. Dlatego ja będę swój prowadził publicznie - na tym blogu. Jego wartość zweryfikuje czas i Wy.