Kolejnym krajem na szlaku naszej podrozy była Belgia. I tutaj chociaz nasz pobyt byl dosc krótki, bo trwał nie cała dobę, to podłożył kamien wegielny pod kilka rozwarzan.
Pierwsza wspaniała rzecz w tym kraju to fakt ze od ponad roku nie ma on rzadu. A kraj jakoś caly czas istnieje i ludzie maja sie dobrze. I nic dziwnego, w koncu prawo i instytucje publiczne caly czas działają. Zmniejszyły sie tylko, pewnie nie znacznie, koszty utrzymania administracji. Dużym plusem tej sytuacji jest paradoksalnie wzrost stabilności politycznej. Rząd nie wyjmie z rękawa jakis kwiatków legistlacyjnych bo go po prostu nie. O ile w kraju z taka tradycja demokracji jak Belgia moze nie byc to szczegolnie widocznie to wyobrazmy sobie podobna sytuacje w Polsce. Nie mamy rzadu wiec nie tworzy on prawa uderzającego w obywateli czy rujnujacego poszczególne branże biznesu po to by pilnie latac dziurę wyborcza czy zyskac kilka punktow procentowych w sondażach. Piekna sprawa, tylko jak to zrobic w Polsce?
Druga rzecz to podziemna droga prowadząca przez Brukselę. I podziemne parkingi, ktore mozna spotkac właściwie we wszystkich centrach dużych zachodnich miast. Jednak dopiero w stolicy Belgii, pod wpływem podziemnej arterii zwróciłem na nie uwage. Znakomita inspiracja dla budowniczych Warszawy i innych polskich miast. Czy obok nowo budowanych stacji nie mozna stworzyć przy okazji parkingów. Na obrzeżach wykorzystywane jako darmowe park and ride a bardziej w centrum czysto komeryjnie? Czy obok tunenelu metra nie moze wieść tunel drogowy? Byc moze nie ape mysle ze warto stawiać sobie takie pytania, bo kiedys okazac sie moze ze mozna.
Podczas naszego krótkiego pobytu w Belgii wpadliśmy na chwile do rodziny Ardeniego. Zostaliśmy tam bardzo dobrze ugoszczeni, co o kilka godzin wydłużyło nasz pobyt w tym kraju. Nikt z tego faktu nie rozpaczal, wrecz przeciwnie. Zostaliśmy tam przyjęci jak swoi: stoły uginaly sie od jadła i trunków gdy w około krążyły tony swobodnej rozmowy.
Wlasnie obraz zycia w Belgii, naswietlony przez naszych gospodarzy, moze byc dobra i spora inspiracją do tego by opuścić nasza ojczyzna i zamieszkać w innym państwie. Rzeczywistość wyglada tak, ze pewne rzeczy i aspekty o ktore w Polsce trzeba walczyć czy wracowywac latami tam są obowiązującym standardem, wiec uzyskuje sie je juz na wejściu. Podobnie użyteczność państwa, jego instytucji i całego środowiska w krajach zachodnich jest duzo wieksza. Żyje sie po prostu łatwiej i przyjemniej. Duzo łatwiej o godne zycie. Czy jest wiec sens poświęcać w Polsce swoj entuzjazm i energię na pokonywanie przeszkód ktore gdzie indziej? Czy tez wysilanie sie co nie miara i marnowanie czasu na zdobycie czegos, co gdzie indziej dostajesz od ręki?
Moim zdaniem niebardzo. Dlatego myśl o emigracji do Hiszpanii w najbliższych latach rozpala sie bardziej w moim sercu. Wydaje mi sie ze rowniez dla Magdy ta myśl jest coraz bardziej pociagajaca i akceptowalna. Nie trzeba przecież przeprowadzać sie tam na stałe ale chociażby zaczac od zimowania czy kilkudniowych wapadow. Zycie pokaże.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz